wtorek, 8 listopada 2011

Kto wygrał, a kto przegrał te wybory (cz. 1)


Najwyżej – w porównaniu z poprzednimi – wygrał te wybory Grzegorz Schetyna, a najbardziej przegrał je Donald Tusk. Żeby się o tym przekonać, proszę porównać wyniki uzyskane 9 października 2011 roku  z wynikami o cztery lata wcześniejszymi (21 października 2007 roku).
Oczywiście porównywać należy tylko rzeczy porównywalne.
Wziąłem na warsztat wyniki tylko tych kandydatów, którzy w 2007 i 2011 roku:
·         - startowali z list tej samej partii (pominąłem więc np. Bartosza Arłukowicza z SLD/PO, Joannę Kluzik-Rostkowską z PiS/PO i Janusza Palikota z PO/RP oraz innych skoczków),
·         - startowali w tych samych okręgach wyborczych (pominąłem więc np. Tomasza Tomczykiewicza z PO oraz Beatę Kempę* i Jerzego Polaczka z PiS, którzy zmienili okręgi),
·         - startowali z tego samego miejsca na liście (pomijam więc np. Ludwika Dorna i Mariusza Błaszczaka z podwarszawskiego PiS oraz Stefana Niesiołowskiego i Bożennę Bukiewicz z zielonogórskiej PO, którzy zamienili się miejscami oraz – ale tylko z bardzo grubym przybliżeniem – wynikami),
a ponadto w pierwszej części artykułu zajmuję się niemal wyłącznie tymi kandydatami, którzy w 2007 i 2011 roku:
·         - startowali z list PO lub PiS,
·         - byli umieszczeni na pierwszych miejscach list wyborczych.
Te dość wyśrubowane kryteria spełnia 38 osób (17 z list PiS i 21 z list PO), które – co chyba nie powinno nikogo dziwić – i w 2007 i w 2011 roku zostały wybrane posłami.

Schetyna w górę, Tusk w dół

Grzegorz Schetyna zdobył o 13.325 głosów i o 6,23 punktów procentowych więcej niż w 2007 roku (w 12-mandatowym okręgu legnickim uzyskał 67.670, tj. 19,66% ważnych głosów).
Donald Tusk zdobył o 159.321 głosów i o 9,78 punktów procentowych mniej niż w 2007 roku (w 20-mandatowym okręgu warszawskim uzyskał 374.920, tj. 36,84% ważnych głosów).

A oto pięć najlepszych i pięć najgorszych wyników w ujęciu liczbowym:
1) 13.325 głosów więcej – Grzegorz Schetyna (PO, Legnica)
2) 5.463 głosów więcej – Joachim Brudziński (PiS, Szczecin)
3) 2.450 głosów więcej – Stanisław Gawłowski (PO, Koszalin)
4) 2.399 głosów więcej – Ewa Kopacz (PO, Radom)
5) 1.816 głosów więcej – Antoni Macierewicz (PiS, Piotrków Trybunalski)
34) 25.571 głosów mniej – Radosław Sikorski (PO, Bydgoszcz)
35) 28.177 głosów mniej – Jolanta Szczypińska (PiS, Gdynia)
36) 63.921 głosów mniej – Bogdan Zdrojewski (PO, Wrocław)
37) 71.387 głosów mniej – Jarosław Kaczyński (PiS, Warszawa)
38) 159.321 głosów mniej – Donald Tusk (PO, Warszawa)

Czytając takie zestawienia należy pamiętać o różnicach wielkości okręgów i nieco inaczej spoglądać na każdy tysiąc dodatkowych głosów uzyskanych (lub: straconych) w 20-mandatowym okręgu stołecznym i w najmniejszych okręgach takich jak Koszalin (8 mandatów), Piotrków Trybunalski czy Radom (po 9 mandatów). Dlatego warto zestawić także pięć najlepszych i pięć najgorszych wyników w ujęciu procentowym. Gdy porównać nie liczbę, lecz odsetek otrzymanych głosów, w górnej części zestawienia wygląda to podobnie, ale na dole występują całkiem spore różnice:
6,23 punktów procentowych więcej – Grzegorz Schetyna (PO, Legnica)
2,60 punktów procentowych więcej – Stanisław Gawłowski (PO, Koszalin)
2,59 punktów procentowych więcej – Joachim Brudziński (PiS, Szczecin)
2,32 punktów procentowych więcej – Ewa Kopacz (PO, Radom)
2,31 punktów procentowych więcej – Antoni Macierewicz (PiS, Piotrków Trybunalski
4,13 punktów procentowych mniej – Elżbieta Kruk (PiS, Lublin)
5,16 punktów procentowych mniej – Jolanta Szczypińska (PiS, Gdynia)
6,23 punktów procentowych mniej – Halina Rozpondek (PO, Częstochowa)
8,26 punktów procentowych mniej – Bogdan Zdrojewski (PO, Wrocław)
9,78 punktów procentowych mniej – Donald Tusk (PO, Warszawa

Warto też porównać, jak bardzo w ciągu minionych czterech lat wzrósł lub zmalał elektorat kandydata. Zestawienie to pomaga zniwelować różnice między wynikami uzyskanymi przez osoby kandydujące w dużych i małych okręgach wyborczych, więc warto je nieco rozszerzyć, podając wyniki wszystkich tych liderów list, na których zagłosowało więcej niż poprzednio wyborców i równie długą listę tych, którzy stracili największy odsetek głosów.
O 24,5% wzrosła liczba głosujących na Grzegorza Schetynę (PO, Legnica)
O 16,4% wzrosła liczba głosujących na Joachima Brudzińskiego (PiS, Szczecin)
O 10,0% wzrosła liczba głosujących na Stanisława Gawłowskiego (PO, Koszalin)
O 8,9% wzrosła liczba głosujących na Czesława Hoca (PiS, Koszalin)
O 6,1% wzrosła liczba głosujących na Ewę Kopacz (PO, Radom)
O 4,5% wzrosła liczba głosujących na Antoniego Macierewicza (PiS, Piotrków Trybunalski)
O 3,4% wzrosła liczba głosujących na Pawła Grasia (PO, Chrzanów / Kraków I)
Pozostali liderzy list otrzymali mniej głosów niż poprzednio, a wśród nich stosunkowo najgorzej wypadli:
O 40,3% zmalała liczba głosujących na Marka Asta (PiS, Zielona Góra)
O 41,5% zmalała liczba głosujących na Marka Suskiego (PiS, Radom)
O 42,4% zmalała liczba głosujących na Elżbietę Radziszewską (PO, Piotrków Trybunalski)
O 43,8% zmalała liczba głosujących na Witolda Czarneckiego (PiS, Konin)
O 43,8% zmalała liczba głosujących na Elżbietę Kruk (PiS, Lublin)
O 44,8% zmalała liczba głosujących na Halinę Rozpondek (PO, Częstochowa)
O 58,7% zmalała liczba głosujących na Jolantę Szczypińską (PiS, Gdynia)

Brudziński, Hoc, Macierewicz

Joachim Brudziński, Czesław Hoc i Antoni Macierewicz – tylko ci trzej spośród siedemnastu porównywanych liderów list okręgowych PiS uzyskali w 2011 roku więcej głosów i wyższy odsetek głosów niż przed czterema laty.
Nieco gorszy wynik uzyskał Arkadiusz Mularczyk* (Nowy Sącz). Poparło go o 2.128 wyborców mniej niż poprzednio, ale przy niższej niż przed czterema laty frekwencji wyborczej oznaczało to, że głosował na niego nieznacznie większy odsetek wyborców (16,43% w porównaniu z 16,09% w trakcie poprzednich wyborów).
Pozostałych trzynaścioro porównywanych liderów list okręgowych PiS uzyskało w 2011 roku mniej głosów i niższy odsetek głosów niż przed czterema laty.

Gawłowski, Graś, Kopacz, Schetyna

Stanisław Gawłowski, Paweł Graś, Ewa Kopacz i Grzegorz Schetyna – tylko ci czworo spośród dwudziestu jeden porównywanych liderów list okręgowych PO uzyskali w 2011 roku więcej głosów i wyższy odsetek głosów niż przed czterema laty.
Nieco gorszy wynik uzyskali Sławomir Nowak (Gdańsk) i Zbigniew Rynasiewicz (Rzeszów). Poparło ich – odpowiednio – o 364 i 1.180 wyborców mniej niż poprzednio, ale przy niższej niż przed czterema laty frekwencji wyborczej oznaczało to, że głosował na nich nieznacznie większy odsetek wyborców (15,08% i 6,02% w porównaniu z 13,97% i 5,84% w trakcie poprzednich wyborów).
Pozostałych piętnaścioro porównywanych liderów list okręgowych PO uzyskało w 2011 roku mniej głosów i niższy odsetek głosów niż przed czterema laty.

Andzel, Hofman, Machała, Michałkiewicz

Wynik lidera zależy między innymi od konstrukcji całej listy. Wzrost liczby głosów oddanych na „jedynkę” nie musi oznaczać większej liczby głosów oddanych na całą „słabą listę”; głosy nie oddane na „jedynkę” mogą – choć nie muszą – wzmocnić kandydatów z dalszych miejsc, a wtedy słabszy wynik lidera może nie zagrozić lepszemu wynikowi całej „mocnej listy”.
Także z tych względów porównywanie wyników uzyskanych przez osoby kandydujące z dalszych miejsc bywa trudniejsze od porównywania wyników liderów, a czasami bywa wręcz niemożliwe.
Kandydująca ponownie z trzeciego miejsca warszawskiej listy PiS pani Małgorzata Gosiewska uzyskała ponad czterokrotnie więcej głosów niż poprzednio, ale tym razem była pierwszą kobietą na liście (poprzednio tuż przed nią kandydowała z „dwójką” pani Nelly Rokita). Kto w analizie pominie ten prosty fakt, ten zbłądzi na bezdroża porównywania rzeczy nieporównywalnych. Warte zastanowienia wyniki można jednak uzyskać porównując liczbę lub odsetek głosów oddanych w 2007 i 2011 roku na kandydatów z dalszych (ale tych samych) miejsc, o ile kandydata poprzedzały na liście te same co poprzednio osoby.
8.223 głosów więcej – Adam Hofman (PiS, Konin, 2. miejsce na liście – za W. Czarneckim)
703 głosów więcej – Marzena Machała (PiS, Legnica, 3. miejsce – za A. Lipińskim i E. Witek)
566 głosów więcej – Krzysztof Michałkiewicz (PiS, Lublin, 2. miejsce – za E. Kruk)
207 głosów więcej – Waldemar Andzel (PiS, Sosnowiec, 2. miejsce – za E. Malik)
285 głosów mniej – Elżbieta Witek (PiS, Legnica, 2. miejsce – za A. Lipińskim)
1.729 głosów mniej – Marian Materna (PiS, Zielona Góra, 3. miejsce za M. Astem i E. Rafalską)
1.824 głosów mniej – Zbigniew Dolata (PiS, Konin, 3. miejsce – za W. Czarneckim i A. Hofmanem)
2.110 głosów mniej – Elżbieta Rafalska (PiS, Zielona Góra, 2. miejsce – za M. Astem)
5.164 głosy mniej – Marek Opioła (PiS, Płock, 2. miejsce – za W. Jasińskim)
6.264 głosy mniej – Dariusz Seliga (PiS, Piotrków Trybunalski, 2. miejsce – za A. Macierewiczem)

palikoty w górę, Niemcy w miejscu, reszta w dół

Wyraźna dysproporcja między niewielką liczbą liderów list, którzy uzyskali więcej głosów niż poprzednio a trzykrotnie od nich liczniejszymi liderami list, którzy dostali mniej głosów niż cztery lata temu, jest efektem słabszego wyniku wszystkich ugrupowań parlamentarnych:

100% głosów więcej uzyskał Ruch Palikota
14% głosów mniej uzyskała Mniejszość Niemiecka
16% głosów mniej uzyskała PO
16% głosów mniej uzyskało PSL
17% głosów mniej uzyskało PiS
44% głosów mniej uzyskał Sojusz Lewicy Demokratycznej

O 1.439.490 głosów więcej uzyskał Ruch Palikota
O 4.448 głosów mniej – MN
O 236.010 głosów mniej – PSL
O 888.461 głosów mniej – PiS
O 938.678 głosów mniej – SLD
O 1.071.237 głosów mniej – Platforma Obywatelska

O 10,02 punktów procentowych więcej uzyskał Ruch Palikota
O 0,01 punktów procentowych mniej – MN
O 0,55 punktów procentowych mniej – PSL
O 2,22 punktów procentowych mniej – PiS
O 2,33 punktów procentowych mniej – PO
O 4,91 punktów procentowych mniej – SLD

O 40 mandatów więcej – Ruch Palikota
Bez zmian – Mniejszość Niemiecka
O 2 mandaty mniej – PO
O 3 mandaty mniej – PSL
O 9 mandatów mniej – PiS
O 26 mandatów mniej – SLD

Wiem, że są osoby zainteresowane tylko jedną, najprostszą z nierówności sejmowych (261 > 259) – i dla nich być może jedynie to ostatnie, świetnie im znane zestawienie jest interesujące. Ale jeżeli dobrnęły aż do tego miejsca mojego tekstu, to uważam, że warto było go napisać i tu umieścić.
c.d.n.
Poprzednią moją analizę powyborczą można przeczytać tu.

* Pisane przy akompaniamencie doniesień medialnych o powoływaniu – jeszcze przed złożeniem ślubowania poselskiego – nowego klubu parlamentarnego przez kilkunastu posłów i senatorów wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości, w tym przez wspominanych tu Beatę Kempę i Arkadiusza Mularczyka.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Godziny chwały marszałka starej laski


Ani Ewa Kopacz, ani Józef Zych (ani nawet Grzegorz Schetyna, choć jemu do tego najbliżej) nie są marszałkami starej laski. I nie będą.
Panował zwyczaj, że gdy Sejm zbierał się po wyborach, obrady zagajał marszałek poprzedniej Izby Poselskiej, czyli marszałek starej laski – ale w 1793 roku zwyczaj ten umarł wraz z ostatnim Sejmem I Rzeczpospolitej.
Od 1919 roku obradom przewodniczy marszałek senior: najstarszy lub jeden z najstarszych wiekiem posłów. Przemawia, odbiera ślubowanie, prowadzi wybór Marszałka i przekazuje mu laskę marszałkowską, po czym schodzi ze sceny, bo na tym kończy się jego rola. Krótkie chwile kierowania Sejmem niektórzy potrafili wykorzystać, by powiedzieć kilka godnych zapamiętania zdań.
Czytając dziś przemówienia sejmowe z lat 1919 i 1922, trudno nie porównywać, co nasi przodkowie wtedy, a co my w minionym dwudziestoleciu zrobiliśmy w pierwszych latach odzyskiwania niepodległości.

10 lutego 1919 roku
1 posiedzenie Sejmu Ustawodawczego
Przewodniczący najstarszy wiekiem poseł książę Ferdynand Radziwiłł (1834 + 1926):
(…) od dawna, od stu lat, z wyjątkiem przejściowych zwoływań reprezentacji polskich nie było Sejmu, który by stanął przed tak ważnym i odpowiedzialnym dla wszystkich członków zadaniem. Bo wszakże powołani jesteśmy do położenia fundamentów pod przyszłą budowę niepodległej Polski. (…)
Ciężkie zaiste są chwile, w których się Sejm ten zbiera, a odpowiedzialność nasza wzrasta w miarę ważności chwili. (…) Granice tego państwa nie są jeszcze ustalone. (…) Chmury nadciągają ze wszystkich stron. Kresy wschodnie i kresy zachodnie, nie mniej kresy północne, są zagrożone. Nienawistne prądy państw sąsiednich wdzierają się w nasze granice. Trzeba więc nam radzić przede wszystkim o bezpieczeństwie państwa w myśl orędzia, które Naczelnik kraju jako program swego rządu Wam podał. (…) Polska była niegdyś przedmurzem wolności Europy przed zaborczymi hordami, które w jej granice wpadały. (…) Chodzi o to, aby te skarby przeszłości, które Opatrzność oddaje dziś w naszą pieczę, dopuszczając ten cud, że tak niespodzianie zmartwychwstało państwo Polskie – aby te skarby ten Sejm miał na oku przy swoich decyzjach na przyszłość. (…)
Podnieść muszę konieczność stworzenia silnego rządu, niezbędnego do ustalenia porządku społecznego. Tam gdzie panują nieokiełznane namiętności, z jakiejkolwiek strony by wyszły, tam Panowie porządku i ładu być nie może. (…)
Niech nam przyświecają zasady wiary, tak głęboko zakorzenionej w duszach mas naszego narodu. Niech nam przyświeca miłość do braci według przykazania Chrystusowego: miłuj bliźniego swego jak siebie samego. (…)
Niestety odczuwać się dają tu i ówdzie prądy, które chciałyby obalić spokojny, według praw boskich odbywający się rozwój społeczny naszego kraju. Spoza granic jego działa zły duch, zrodzony z terrorystycznego rozkładu społeczeństwa w sąsiednim państwie, i pragnie się zaszczepić w naszym, duch, który wyraźnie dąży do zatopienia zasad i praw boskich i ludzkich w morzu krwi i gwałtu. Oby duch ten nigdy w Polsce nie zapanował. (…)
Sejm polski niech żyje! (Oklaski i okrzyki: Niech żyje Sejm!) (…)

28 listopada 1922 roku
1 posiedzenie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej I kadencji
Przewodniczący jeden z najstarszych wiekiem posłów Kazimierz Brownsford (1856 + 1925):
(…) W ciągu czteroletniej prawie działalności tego Sejmu dokonało się zjednoczenie Państwa, wytknięte zostały granice, ujednostajniona została administracja, podniosły się z upadku w znacznej części przemysł, a także rolnictwo, które na początku odrodzenia Ojczyzny wykazywało kilkanaście milionów mórg nieuprawionej ziemi. Wreszcie Sejm poprzedni obdarzył kraj Konstytucją i dążył stale do zapewnienia Państwo praworządności.
Jeżeli o tym wszystkim dziś z pewnym zadowoleniem wspominać możemy, to dużą w tym zasługę ma także bohaterska armia nasza, która dawała państwu pewność poczynań, a granicom Państwa ochronę.
Bohaterskiej armii składam z tego miejsca za wszystkie jej czyny należny hołd i cześć. (Huczne oklaski i okrzyki: Niech żyje armia!) (…)

27 marca 1928 roku
1 posiedzenie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej II kadencji
Poseł senior Jakub Bojko (1857 + 1943):
(…) Powiedziałem, że do czasu obioru Marszałka nikomu nie udzielę głosu. (Wrzawa.) Jak będzie wybrany marszałek Sejmu, to możecie Panowie rok i sześć niedziel gadać, ale nie przedtem. (Wrzawa.) (…)

4 lutego 1947 roku
1 posiedzenie Sejmu Ustawodawczego
Marszałek Senior Franciszek Trąbalski (1870 + 1964):
(…) Jestem dumny, że w tej nowej Polsce nie ma dziś systemu kapitalistycznego, nie ma reakcji (…) Izba wybrała posła ob. Władysława Kowalskiego Marszałkiem Sejmu. (Długotrwałe oklaski; posłowie wstają i śpiewają: „O, cześć wam, panowie magnaci”.)

20 listopada 1952 roku
1 posiedzenie Sejmu PRL I kadencji
Marszałek Senior Lucjan Rudnicki (1882 + 1968):
(…) zmieniały się rządy, kolejni władcy – ciemiężyciele, okrutni okupanci, rodzime pijawki, przedstawiciele pasożytniczej mniejszości. (…) Wielu z nas pod sztandarami walczyło (…). I naród polski wsparty potężnym ramieniem Kraju Rad (…) – zwyciężył. Dziewiąty rok naród nasz, skupiony wokół towarzysza Bolesława Bieruta, buduje swoje państwo. (…) Przyświecać nam będą idee, w imię których walczyli od lat 70 bojownicy proletariatu, (…) idee, których triumf wspaniały widzimy dziś w bratnim Związku Radzieckim, wznoszącym gmach komunizmu. (…)

24 czerwca 1965 roku
1 posiedzenie Sejmu PRL IV kadencji
Marszałek Senior Bolesław Drobner (1883 + 1968):
(…) pozwólcie , że powtórzę ponownie słowa, które już z tej trybuny jako marszałek senior w (…) 1957 r. wypowiedziałem (…): „Droga nasza jest słuszna i niezawodna. (…) zatriumfowała idea socjalistyczna. Jesteśmy przekonani, że w walce o nową Polskę wytrwamy i wygramy!”. (…)

5 listopada 2007 roku
1 posiedzenie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej VI kadencji
Marszałek Senior prof. Zbigniew Religa (1938 + 2009):
(…) nasi rodacy obdarzyli nas wielkim zaufaniem. To wielkie zaufanie, ponieważ oddali w nasze ręce sprawy Polski, swoje sprawy oddali w nasze ręce. To oczywiście dla nas wielki zaszczyt i myślę, że każdy z nas ma prawo być dumny z tego. Ale oprócz honoru, jaki nas spotkał, to także – wszyscy sobie zdajemy z tego sprawę – wielka odpowiedzialność. Wielka odpowiedzialność, ponieważ nie możemy zawieść nadziei Polaków, nadziei na spełnienie ich marzeń. A to marzenie Polaków od dawna jest jednakowe: wszyscy Polacy, w tym my, chcą być dumni z Polski, z państwa polskiego i ze swoich przedstawicieli.
Pragnę skorzystać z przysługującego mi prawa i po tej uroczystej chwili, w czasie której państwo złożyli przysięgę, chcę złożyć państwu życzenia, a właściwie tak naprawdę tylko jedno życzenie: życzę państwu, żebyście wy, ten Sejm, żebyśmy to właśnie my spełnili te marzenia Polaków. Chciałbym, aby w ostatnim dniu kadencji tego Sejmu każdy z nas mógł powiedzieć: dotrzymałem słowa, zawartego w przysiędze, którą złożyłem, nie zawiodłem moich wyborców i zrobiłem wszystko, żeby spełnić ich marzenia. Tego państwu życzę. (Oklaski) Oczywiście i sobie. (…)
#
Dokonując wyboru, pominąłem przemówienia posłów Andrzeja Lubomirskiego (1930), Lucjana Żeligowskiego (1935), Stefana Skwarczyńskiego (1938), Aleksandra Małachowskiego (1991, 1993 i 2001), Józefa Kalety (1997) i Józefa Zycha (2005).
Pominąłem też przemówienia posłów na sejm PRL: Bolesława Drobnera (1957, 1961), Jarosława Iwaszkiewicza (1969, 1972 i 1976), Jerzego Ziętka (1980), Bogdana Suchodolskiego (1985) i Zbigniewa Rudnickiego (1989).

piątek, 4 listopada 2011

De cardinalibus Law


Wczoraj papież Benedykt XVI wspominał zmarłych kardynałów i biskupów, a dziś kard. Bernard Law opuści grono kardynałów elektorów, więc tytułem uzupełnienia – kilka informacji i cytatów.
Między 3 listopada 2010 a 2 listopada 2011 roku zmarł 10 kardynałów i co najmniej 133 biskupów. Uzupełniam agencyjne informacje o zwrot „co najmniej”, bo przecież nie zawsze od razu dowiadujemy się, gdy umiera w więzieniu któryś z chińskich biskupów. Nie wiemy też, jaki los spotkał biskupa Franciszka Hong Yong-ho, 67 lat temu mianowanego wikariuszem apostolskim północnokoreańskiej diecezji Pjongjang, o którym od 1962 roku (gdy uczestniczył w pierwszej sesji Soboru Watykańskiego II) nie ma żadnych wiadomości. Gdyby przeżył, miałby dziś 105 lat.

Także my, w obliczu śmierci, nie możemy nie odczuwać uczuć i myśli, podyktowanych przez naszą ludzką sytuację. (…) I zawsze zaskakuje nas i przerasta Bóg, który staje się nam tak bliski, że nie zatrzymuje się nawet przed otchłanią śmierci.
Benedykt XVI, 3 listopada 2011 r.

Najmłodszym wśród zmarłych w mijającym roku biskupów był 61-letni Kamil Lembi Zaneli z Isangi w Kongo, a najstarszym niemal 99-letni Giorgio Ferrofino, były nuncjusz w Ekwadorze. Wśród zmarłych kardynałów najmłodszym był 75-letni arcybiskup Berlina kard. George Sterzinsky, najstarszym – niemal 97-letni kard. Kazimierz Świątek, polski arcybiskup mińsko-mohylewski na Białorusi, wielokrotny więzień gułagu.
Kolegium kardynalskie tworzy dziś 193 kardynałów, w tym 113 kardynałów-elektorów, którzy nie przekroczyli 80 roku życia. Od jutra kardynałów-elektorów będzie już tylko 112, bo 80 lat skończy kard. Bernard Franciszek Law, od 1984 do 2002 roku arcybiskup Bostonu, a od 2004 roku już tylko archiprezbiter papieskiej Bazyliki Matki Bożej Większej (Śnieżnej) w Rzymie.
Poza wymienionym już kard. Kazimierzem Świątkiem zmarli też inni Polacy: wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu kard. Andrzej Maria Deskur (lat 87) i biskup pomocniczy Krakowa Albin Małysiak (lat 94) oraz arcybiskup Lublina Józef Życiński (lat 62).

Ponieważ kardynałowie świętego Kościoła rzymskiego przewyższają dostojeństwem i godnością wszystkich pozostałych w Kościele, z wyjątkiem papieża, jest rzeczą właściwą i należną, aby bardziej niż wszyscy inni świecili czystością życia i blaskiem cnót. Dlatego nie tylko zachęcamy ich i upominamy, ale postanawiamy i zarządzamy, że na przyszłość każdy z kardynałów stosownie do swoich czasów, zgodnie z nauką Apostoła tak rozumnie, w czystości i pobożnie żył, by wobec ludzi jaśniał nie tylko jako daleki od zła, ale od wszelkiego jego pozoru. I Boga przede wszystkim niech czci uczynkami.
Sobór Laterański V (1512-1517), Sesja 9, II/B. De cardinalibus [O kardynałach], punkt 16

Należy sobie życzyć, aby podejmujący posługę biskupią, znali swe obowiązki, oraz wiedzieli, że zostali wezwani nie do osiągania własnych korzyści, bogactw czy zbytków, ale do pracy i starań na chwałę Bożą. Nie należy też wątpić, że pozostali wierni łatwiej rozpalą się w pobożności i prawości, gdy ujrzą, że ich przełożeni pamiętają o zbawieniu dusz i niebiańskiej ojczyźnie, a nie o sprawach tego świata.
Skoro zaś święty sobór ma na uwadze, że te kwestie szczególnie przynależą odnowie kościelnej dyscypliny, upomina wszystkich biskupów, aby cz je rozważając okazywali się godni swej funkcji, w swych czynach i postępowaniu, co stanowi niejako rodzaj ciągłego głoszenia kazań. Wpierw zaś wszyscy powinni tak ułożyć swoje obyczaje, aby inni mogli od nich czerpać przykłady umiarkowania, skromności, czystości, a także świętej pokory, która tak bardzo kieruje nas ku Bogu.
Dlatego święty sobór, idąc za przykładem naszych ojców zgromadzonych na synodzie w Kartaginie [w 475 roku] nie tylko nakazuje, aby biskupi zadowolili się skromnym wyposażeniem i stołem oraz umiarkowanym wyżywieniem, ale aby także we wszystkich  innych sprawach życia i domu nie dopuścili, iżby mogło się pojawić cokolwiek obcego temu świętemu postanowieniu, jak również nic takiego, co nie wyraża prostoty, gorliwości wobec Boga oraz pogardy wobec marności. […]
[…] święty sobór postanawia, że zasady te mają dotyczyć również kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, na których wsparciu, okazywanym najświętobliwszemu biskupowi Rzymu, wspiera się zarząd całego Kościoła. Byłoby bowiem haniebne, gdyby nawet oni, na których słusznie zwracają się oczy wszystkich, nie błyszczeli wyjątkowymi cnotami oraz zdyscyplinowanym życiem.
Sobór Trydencki (faza III za Piusa IV: 1562-1563)
Sesja 25A: IV (Decretum de reformatione generali [Dekret o reformie ogólnej], Rozdział 1. Punkty a, b, c, e

8 IV 1917 – Dał Pan Jezus odczuć zniewagę, jakiej doznaje od dusz Jego służbie poświęconych, które grzeszą nieczystością. (…)
Bł. Aniela Salawa (1881+1922)

Sapienti sat. W dzień wspomnienia św. Karola Boromeusza, kardynała, arcybiskupa Mediolanu, ojca Soboru Trydenckiego i patrona bł. Jana Pawła II (Karola Wojtyły) niech tyle wystarczy. I proszę mi wybaczyć pokraczny makaronizm tytułu tego wpisu.

środa, 2 listopada 2011

Urban i „Rzepa” z jednej psiarni rodem

„Rzepa”* zmienia się? To nic nowego. 30 lat temu Jerzy Urban został nowym rzecznikiem prasowym rządu PRL (1981-1989) a tego samego dnia jego poprzednik na tym stanowisku został pierwszym naczelnym nowego dziennika zatytułowanego „Rzeczpospolita”. Komentując te zdarzenia w codziennym biuletynie NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze „Wiadomościach Dnia”**, pytałem:
Wydawany od 1920 r. dziennik „Rzeczpospolita” aż do 1924 r. związany był ze Stronnictwem Chrześcijańsko-Narodowym. (…) w gazecie tej stale pisali Nowaczyński, gen. Dowbór-Muśnicki i Makuszyński, współpracowali: Sichulski, prof. Chrzanowski, Grzymała-Siedlecki, prof. Witwicki a redaktorem naczelnym był słynny [Stanisław] Stroński – poseł, minister, profesor UJ i publicysta. Potem „Rzeczpospolita” została wykupiona przez przywódcę Chrześcijańskiej Demokracji – Wojciecha Korfantego, zespół redakcyjny demonstracyjnie się rozwiązał, nakład spadł, (…) gazeta zanikła.
Dwutygodnik „Rzeczpospolita Polska”, nazywany powszechnie „Rzeczpospolitą”, wydawany był od 15 marca (…) 1944 r.; w czasie Powstania Warszawskiego wydawany był codziennie (…) a po Powstaniu znów jako dwutygodnik. Był głównym organem Delegatury Rządu Rzeczpospolitej na Kraj. (…)
21 lipca 1944 r. ukazał się pierwszy numer dziennika – organu PKWN. (...) W walczącej Warszawie kierowana przez wicepremiera Delegatura Rządu wydawała „Rzeczpospolitą”, a (...) po drugiej stronie Wisły nie uznawany przez nikogo poza Związkiem Radzieckim PKWN wydaje też „Rzeczpospolitą”. (…) Pobóg-Malinowski tak pisał o tej komunistycznej metodzie nabierania naiwnych: „Ich Związek Walki Wyzwoleńczej przypominał w nazwie Związek Walki Zbrojnej Tokarzewskiego i Roweckiego; bojówki swe nazwali „gwardią ludową”, bo socjaliści wydawali pismo pod takim tytułem; ich organ prasowy „Do Zwycięstwa” był w tytule przeróbką pisma ludowców „Ku zwycięstwu”.
Tytuł „Rzeczpospolita” został dobrze dobrany: odwołuje się do tradycji dziennikarskiej pism Strońskiego [oraz] organu Delegatury Rządu (...). To tylko dla naiwnych. Dla „drugiej strony” jest tradycja pekawuenowska. (…) wiele wskazuje na to, że „Rzeczpospolita” Bareckiego będzie miała tyleż wspólnego z Rzeczpospolitą Polską, co „Prawda” z prawdą [a] „Trybuna Ludu” z „Trybuną Ludów” Adama Mickiewicza. Ale co to obchodzi Bareckiego. Grunt, że dostał papier.
Krótki życiorys pierwszego redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” Józefa Bareckiego (1926-1999) nie kryje niespodzianek: absolwent Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, redaktor naczelny „Trybuny Ludu” (1972-1980), członek KC PZPR (1975-1981), poseł na Sejm PRL (1976-1989), przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1978-1980), rzecznik prasowy rządu (1980-1981), od 1981 r. redaktor naczelny (wychodzącego od 1982 r.) dziennika rządu PRL „Rzeczpospolita”, działacz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej.
A dlaczego przypominając początki „Rzepy”, nie zauważyłem, że w 1989 roku charakter tego dziennika zaczął się zmieniać? Bo o tym wszyscy wiedzą. A dlaczego nie napisałem ani słowa o redaktorach Fikusie, Aleksandrowiczu, Łukasiewiczu, Lisickim i dwóch pozostałych? A co to ja kronikarz „Rzepy” jestem? A dlaczego napisałem, że Urban i „Rzepa” z jednej psiarni rodem, a nie na przykład: z jednej wyszli stajni albo: w jednym stali domku? A czy to ja wymyśliłem tytuł „Psy”?

* „Rzepa” – nie lubię tego skrótu i jeśli czasem używam go zamiast pełnej nazwy: dziennik „Rzeczpospolita” - to jedynie dlatego, bo ma ponad trzy razy mniej znaków.
** Edmund Szymaniak [właśc.: Marcin Gugulski]: Jaka Rzeczpospolita? Wiadomości Dnia nr 174, 24 sierpnia 1981 [wydrukowano z błędną datą: 23 sierpnia], str. 2

wtorek, 1 listopada 2011

Modlitwa do Świętych Bożych

Dziś uroczystość Wszystkich Świętych, więc zamiast lektury wpisu na tematy bieżące, proponuję wspólną modlitwę za nas i za Ojczyznę słowami spisanymi ponad 400 lat temu przez księdza Piotra Skargę - aktualnymi nie tylko dlatego, że zawsze aktualnymi.

Gwiazdy Niebieskie, przez które nas Chrystus oświeca, w tych ciemnościach świata tego świećcie nam.
Pochodnie w miłości Bożej gorejące, przykłady waszemi zapalaycie nas, bracia starszy, na dworze królewskim służący, wspomnicie na ubogie domowniki i powinne swoie, z którymiście tu w nędzy tey wzrośli! Odbieraycie tam suppliki i modlitwy nasze, a oddaycie spólnemu Panu i Królowi, a proście o miłościwą odprawę.
Zwyciężcy wszech nieprzyjaciół, wesołą pieśń wygraney bitwy śpiewający, nie przepominaycie smutnych towarzyszów i w polu jeszcze leżących żołnierzów, między którymi ciała i kości wasze odpoczywają.
Przeprawieni na szczęśliwy i wesoły brzeg niebieski, wspomnicie na płynące i tonące na tym morzu świata tego żeglarze.
Śpiewacy chwały Tróyce Świętey – niechcieycie się też bez nas weselić, bo członki wasze i krew wasza, i kości wasze jestechmy.
Godownicy roskoszni, z stołu waszego królewskiego, przy którym używacie, posyłaycie nam, głodnym, odrobiny jakich darów łaski Chrystusowey, podaycie nam smutnym trochę wina onego słodkiego z stołu radości waszey, abyśmy w nędzy tej nie wstesknili, a z dobrą myślą wszystko wytrwać mogli.
Wyście sława narodu naszego, chluba naszego miasta Jeruzalem, pierwsze kamienie i perły, którymi Bóg osadził dom swóy: bo wami niebo i ziemię ozdobił, i chwałę i moc swoją w was pokazał.
Wyście mury i wieże nasze, i obronna strzelba, i straż czuyności, i oka Boskiego nad nami.
O jako błogosławione oczy wasze, które widzą to co my wierzymy.
O jako szczęśliwe uszy wasze, które słyszą to czego my pragniemy, coście słyszeli, na to już patrzycie.
O jako mocne nogi wasze, które już na skale stanęły, na brzegu onym, do którego my jeszcze z niebezpiecznością i postrachem płyniemy.
Nie żal wam już utrudzenia na tey drodze, która się nam, głupim i niecierpliwym, teraz przykrzy.
Szczęśliwe prace wasze, za któreście wzięli takie odpoczniecie, szczęśliwe posty, udręczenia i nędze, za które macie takie i tak wieczne rozkoszy, błogosławione męczeństwa wasze, które się taką zapłatą nagradzają.
Krótkoście pracowali, a wiecznie odpoczywacie: smutku i pracey i nędze macie koniec, a radości i zapłacie końca nie masz.
Zima wasza minęła i niepogody ustały: a lato i żniwo wasze i odpocznienie stoi na wieki.
Nędza wasza jako strzała na powietrzu, i droga okrętu na morzu, i jako bystry ptak przeleciała, i śladu tey żadnego nie znać: a roskosz jako na skale dom, i pokóy wasz jako zamek niedobyty trwa i trwać będzie na wieki.
Pielgrzymstwo i droga wasza dnia jednego, a mieszkanie w miłey oyczyźnie końca nie ma.
Zadaycie nam przez modlitwy wasze tęskność do tey tam ziemi żywiących i towarzystwa waszego.
Przybytku Boży, dziwnemi perłami uhawtowany, mieszkanie Najwyższego wszystkimi kortynami i zapony bogactwa Niebieskiego obite, pokoju, roskoszy i odpocznienia Chrystusowego, i winnico przechadzki, i ogrodzie kochania Jego, ręko przez którą Bóg nawyższy moc swoję pokazuje i dobrodzieystwa swoje i skarby nam rozdaje, pobożni panowie rady Chrystusowey, którzy przy stolicy jego sądowey zasiędziecie, świadomcy jego spraw dziwnych i sądów około zbawienia naszego, wspomóżcie nas, a wstawiaycie się tam za nas, abychmy żywotów i zacnych przykładów cnót waszych naśladowali.
A osobliwie ja grzesznik wielki upokarzam się nogom waszym, i całuję proch stóp waszych, iżem o wysokich i nigdy niewypowiedzianych cnotach waszych, i żywocie niebieskim, moim pomazanym językiem śmiał mówić: i drugdziem się wysłowić waszę nieogarnioną sławę kusił.
Wyznawam, iżem wiele opuścił spraw przedziwnych waszych: schylając się niedowiarstwu ludzi wiela, bez liczbym cudów waszych wypisać zaniechał. Za co od was odpuszczenia proszę.
Błogosławcie wżdy też nędzney pracy naszey, która jest i kończyć się ma z daru i przyczyny waszey, w dobrey i prostey, acz ku służbie waszey niegodney i pomazaney woley mojey: żeby się wpożytek grzesznym ode mnie pierwszego począwszy obróciła. Jako gdyście tu żyli z nami, a w ciele tym nauczali, gorące były i serca ludzkie przenikające słowa wasze: tak i teraz niech tę moc mają, gdyście nie umarli a lepszym żywotem żyjecie.
Pokłońcie się za nas Bogu naszemu, iż nas jeszcze czeka do pokuty, a w wielkich nas złościach naszych między takimi bluźnierstwy i kacerstwy i niezbożnością, nie pogubił: a uproście to z nami, aby święta wiara Katolicka, nasienie wasze któreście tu z płakaniem siali, buyno wschodziła, i szeroko się rospuściła, a drzewo to któreście szczepili póki czwarty rok wycięcia jego nie prziydzie, dobrze rodziło.
Aby bluźnierstwa i kacerstwa ustały, a jedność się i miłość Chrześcijańska i dobre dni służby i chwały Chrystusowey wróciły w pobożności i naśladowaniu cnót waszych.
Aby te narody i królestwo z królem swoim pomazańcem Chrystusowym, w którym jeszcze jest wiele ostatków wiernych sług Bożych, jedność miało, i od domowego duszorozbóystwa a niezgody, i od postronnych najazdów wolne będąc, pokutę za wielkie złości i niesprawiedliwości swoje czyniło, i w cnotach starych oyców swoich kwitnęło.
Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który w jedności Tróyce świętej króluje Bóg prawy z Oycem i z Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

Ks. Piotr SKARGA SJ (1536 + 1612)

Źródło: Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień przez cały rok do których przydane są niektóre duchowne obroki i nauki przeciw kacerstwom dzisiejszym, tam gdzie się żywot którego doktora starożytnego położył: ku temu kazania krótkie na te święta, które pewny dzień w miesiącu mają etc. etc. przez Piotra Skargę przebrane, uczynione i w język polski przełożone i teraz znowu od niego po ósmy raz do druku przejrzane, i z rocznymi dziejami kościelnymi kardynała Baroniusza porównane, z przydatkiem niektórych żywotów na końcu etc. etc. [wydanie I, Wilno 1579; osiem wydań za życia autora; ostatnie wydania: Kraków 1988, 1994, 1995, Warszawa 1997]
Pisownię nieznacznie uwspółcześniłem i uporządkowałem, poprawiłem też część błędów popełnionych przez redaktorów niektórych nowszych, dwudziestowiecznych, wydań – i bezrefleksyjnie powtarzanych w przedrukach prasowych i na blogach. Wyróżnienia w tekście moje
mg