sobota, 14 stycznia 2012

Lektura na weekend dla prokuratora generała Krzysztofa Parulskiego

Niepełna lista nagannych zachowań Naczelnego Prokuratora Wojskowego i Zastępcy Prokuratora Generalnego płk/gen. Krzysztofa Parulskiego w sprawie tragedii smoleńskiej – przedstawiona 13 stycznia 2012 r. podczas posiedzenia Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154 M z 10 kwietnia 2010 r. przez przewodniczącego Antoniego Macierewicza:

Nie dopełnił obowiązków oraz działał na szkodę śledztwa poprzez to, że m.in.:

          skierował do prowadzenia postępowań smoleńskich niewystarczające siły i środki, ignorując zastrzeżenia zgłaszane w tej sprawie przez przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy i ich pełnomocników,
          nie skierował prokuratorów do przeprowadzenia sekcji zwłok (poza zwłokami Prezydenta Lecha Kaczyńskiego),
          nie zabezpieczył miejsca tragedii,
          nie doprowadził do sporządzenia dokumentacji fotograficznej i topograficznej terenu,
          nie zabezpieczył czarnych skrzynek, nośników informacji i innych szczególnie ważnych dowodów (telefon satelitarny), przyrządów nawigacyjnych oraz nagrań ze stanowiska kontroli lotów i nawigacyjnych urządzeń naziemnych,
          nie dochował należytej staranności przy weryfikacji dokumentacji rosyjskiej dotyczącej zwłok ofiar oraz przebiegu i przyczyn katastrofy - mimo sygnalizowanych przez rodziny ofiar oraz opinię publiczną wątpliwości co do jej zgodności z prawdą, które znalazły pełne potwierdzenie m.in. przy badaniu zwłok ministra Zbigniewa Wassermanna,
          nie przeprowadził do dnia dzisiejszego ekshumacji i sekcji zwłok ofiar katastrofy po przewiezieniu ich do Polski,
          odmawiał przeprowadzenia sekcji zwłok ofiar tragedii,
          opóźniał wystąpienie o przekazanie Polsce dowodów takich jak wrak samolotu, przez co dopuścił do niszczenia lub zniszczenia kluczowych materiałów dowodowych,
          z opóźnieniem podjął działania na rzecz zabezpieczenia szczątków samolotu,
          zwlekał z wystąpieniem do strony rosyjskiej o dopuszczenie polskich ekspertów do przebadania wraku i miejsca zdarzenia, przez co współdziałał ze sprawcami przestępstwa zniszczenia dowodów,
          w ocenie pełnomocników rodzin ofiar katastrofy pozostawił śledztwo bez należytego merytorycznego nadzoru, nie udzielając wystarczającego wsparcia prokuratorom referentom zaangażowanym w jego prowadzenie,
          nie radził sobie z nadzorem nad śledztwem, dopuszczając do powołania jako eksperta w zespole biegłych osoby (Wiesława Franczaka), która wcześniej była przesłuchiwana w charakterze świadka, co jest sprzeczne z dyspozycjami art. 196 Kodeksu Postępowania Karnego,
          odsuwał od prowadzonego śledztwa prokuratora nie ulegającego naciskom politycznym i nieudolnie próbował go skompromitować (zarzuty karne wobec odsuniętego od nadzoru nad śledztwem smoleńskim prokuratora Marka Pasionka nie potwierdziły się w postępowaniu wyjaśniającym).

Działał na szkodę śledztwa poprzez to, że m.in.:

          odstąpił od realizacji postanowień przyjętych w nocy 10/11 kwietnia 2010 r. podczas narady polskich i rosyjskich prokuratorów (w tym m.in. co do możliwości uczestnictwa polskich prokuratorów we wszystkich przesłuchaniach świadków i w innych czynnościach procesowych); uczestnicząc w ustaleniach wówczas podejmowanych zaakceptował przekazanie Rosji czarnych skrzynek oraz innych dowodów,
          uczestnicząc 13 kwietnia 2010 r. w telekonferencji z przedstawicielami najwyższych władz Federacji Rosyjskiej nie przedstawił polskich żądań i potrzeb dotyczących śledztwa,
          mimo wniosków składanych przez pełnomocników rodzin ofiar katastrofy nie złożył zeznań w charakterze świadka na okoliczność swoich wizyt w Moskwie, udziału w odsłuchiwaniu zapisów czarnych skrzynek i sekcji zwłok Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, której był jednym polskim uczestnikiem - prokuratorem.

Wprowadzał w błąd władze RP i opinię publiczną poprzez to, że m.in.:

          przekazywał rodzinom ofiar katastrofy fałszywe informacje dotyczące m.in. powodów nieuczestniczenia polskich prokuratorów w sekcjach zwłok ofiar (prokuratorów przy sekcjach nie było, bo nie zdążyli),
          znając ustaloną 10/11 kwietnia 2010 r. przybliżona godzinę katastrofy (8.40; skorygowana następnie na 8:41), nie reagował, gdy przez dwa tygodnie przedstawiciele rządu D. Tuska podawali fałszywy czas katastrofy (8:56).

Działał także na szkodę polskiego postępowania wyjaśniającego przyczyny katastrofy prowadzonego przez Komisję Badania Wypadków Lotnicznych Lotnictwa Państwowego poprzez to, że m.in.:

          uczestnicząc 13 kwietnia 2010 r. w telekonferencji z przedstawicielami najwyższych władz Federacji Rosyjskiej nie zareagował na zapowiedź strony rosyjskiej, iż będzie ona posługiwała się niewłaściwą podstawą prawną badania katastrofy (rozporządzeniem premiera Putina oraz załącznikiem 13 do konwencji chicagowskiej), choć – jak wynika z treści jego rozmowy z E. Klichem – zdawał sobie sprawę z faktu, że jest to szkodliwe dla interesów Rzeczpospolitej Polskiej,
          w trakcie tej telekonferencji zaakceptował rezygnację z dopuszczenia do postępowania badawczego ekspertów z NATO oraz UE, o których zgłoszeniu poinformowała zebranych przewodnicząca MAK T. Anodina.

Działał również na szkodę rodzin ofiar katastrofy poprzez to, że m.in.:

          nie dopilnował, by rodziny ofiar katastrofy w czasie ich pierwszego pobytu w Moskwie zostały właściwie przygotowane do czekających ich tam czynności rosyjskiej prokuratury i innych organów FR (m.in. przesłuchań przez rosyjskich śledczych),
          dopuścił, a co najmniej nie wyraził publicznie sprzeciwu wobec zapowiedzi, a następnie wobec ujawnienia w trybie nadzwyczajnym i upublicznienia przez administrację rządową 1 czerwca 2010 r. materiału dowodowego otrzymanego z Rosji (niezgodnych z prawdą rosyjskich wersji stenogramów nagrań z kokpitu) bez zagwarantowania uprzedniego udostępnienia ich rodzinom ofiar katastrofy i ich pełnomocnikom.

Jako lekturę uzupełniającą polecam:

1) moje wcześniejsze wpisy:
Ordery i odznaczenia. Za Smoleńsk? Za Smoleńsk! < tu link >
Lektury dla Seremeta – na drogę do Moskwy < tu link >
Tu-154: co Seremet uzgodnił w Moskwie < tu link >

2) piątkowe depesze na temat ustaleń Zespołu:
PAP < tu link >
„Gazety Polskiej” < tu link >

środa, 11 stycznia 2012

Lektury na drogę do Moskwy

Ja wiem, że jutro jest Dzień Pracownika Prokuratury Federacji Rosyjskiej, więc Pan musi (choć być może Pan nie chce) lecieć już dziś do Moskwy na obchody 290. rocznicy powołania ichniej prokuratury generalnej.
Po pierwsze, ukaz cara Piotra I nosi datę 12 stycznia 1722 roku i z tym chyba już nic nie da się zrobić (chociaż, jak Pan doskonale pamięta, nie tylko w Moskwie rocznice rewolucji październikowej obchodzono w listopadzie).
Po drugie, czy to nie Pan 19 maja 2011 roku powiedział w Moskwie do prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej Jurija Czajki, że smoleńska „katastrofa zbliżyła nas do siebie i skazała na bliską współpracę”? Skazała. Na współpracę. Bliską. Z Czajką. Bezapelacyjnie. Słowo się rzekło, kobyłka u płota, polski prokurator generalny świętuje w Moskwie…
Po trzecie, dramatyczne upublicznienie konfliktu pańskiego urzędu z prokuraturą wojskową to nie powód, by odwoływać wizytę w Moskwie. Tam nie takie rzeczy widziano. Oni tam dobrze wiedzą, jak skutecznie strzelać sobie w głowę albo wpadać pod samochód.
Więc skoro już Pan do tej Moskwy leci, to mam dla Pana na drogę dwie lektury. Może warto przypomnieć sobie, co oni piszą (a czego nie piszą) o sobie oraz – co o nich mówił Pan.


Pierwszym prokuratorem generalnym [generał-prokurorom] Senatu cesarz mianował hrabiego Pawła Iwanowicza Jagużyńskiego [1683-1736]. Przedstawiając go senatorom Piotr I powiedział: „Oto moje oko, którym będę wszystko widział [Вот око мое, коим я буду все видеть]”.
W 1936 roku [zarządzeniem o Prokuraturze ZSRR] ostatecznie wydzielono organy prokuratury z pionu wymiaru sprawiedliwości i utworzono z nich jedną, samodzielną scentralizowaną strukturę.
Jakieś inne ważne daty?
Podam je tu Panu od razu wszystkie razem, kupowane w komplecie mniej kosztują:
1722
1864
1917, 1922, 1923, 1933, 1936, 1941, 1943, 1946, 1955, 1977, 1979
1992, 1993
Pan doskonale wie, co wtedy wyrabiali rosyjscy/radzieccy prokuratorzy w Rosji, ZSRR i Polsce. A kto nie wie – niech się dokształci.

Prokurator Generalny RP o nich (wyjątki)

Dopóki nie otrzymamy dowodów, o które polska strona zwracała się do Rosji, dopóty polscy prokuratorzy nie mogą podjąć decyzji o ujawnieniu treści czarnych skrzynek. (…) Czarne skrzynki są obecnie przedmiotem badań międzynarodowej komisji, dopiero po zakończeniu jej prac zwracają te materiały do prokuratora rosyjskiego, a on przekaże je nam.
Póki nie mamy wszystkich dowodów z Rosji, prokuratorzy nie ujawnią [całego - red.] zapisu czarnych skrzynek. Dopiero po ich analizie w Polsce, zostanie ewentualnie podjęta decyzja o ujawnieniu treści.
Konkretnie, w odniesieniu do dowodów najistotniejszych, które zapewne budzą państwa i w ogóle opinii publicznej zainteresowanie, to, to znaczy treści zapisów z rejestratorów lotu [samolotu] Tu-154M, te materiały, po przejściu we władanie prokuratury polskiej, zostaną przekazane do stosownej analizie, analizy, i po tej analizie prokurator będzie mógł podjąć, (…) decyzję co do ujawnienia ich treści.
Odczytano kilkanaście nowych słów. Nie są one jednak w stanie w żaden sposób potwierdzić ani obalić hipotez postawionych przez prokuratorów. (…) Instytutowi [Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie] udało się odczytać coś więcej niż ten odczyt, który obecnie funkcjonuje w opinii publicznej. Nie chciałbym mówić o szczegółach, dopóki prace nie zostaną ukończone, a ukończone one zostaną na przestrzeni września i października. Myślę, że październik [2010 roku] to byłaby bardziej realna data.
Uzyskaliśmy pozytywne stanowisko Komitetu Śledczego co do podjęcia działań zmierzających do przewozu szczątków samolotu Tu-154M do Polski. W tym zakresie uzgodniliśmy, że polscy specjaliści oraz żandarmi na przełomie sierpnia i września tego roku [2011] przyjadą do Smoleńska, by rozpocząć przygotowania związane z tą olbrzymią operacją. [Prokurator zaznaczył, że w tej chwili nie potrafi jeszcze podać daty sprowadzenia szczątków samolotu do Polski].

A teraz Pan ją pozna i poda?


czwartek, 5 stycznia 2012

Dzieła… sztuki?

Gdy artysta wywołuje skandal zwiększający popularność jego dzieł – można tego nie lubić, ale nic w tym nowego. Gdy skandal promuje szalbierstwo udające sztukę – przynajmniej nie nazywajmy go dziełem sztuki.

Studiujący na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych Andrzej S[----] z Olsztyna po kryjomu powiesił swój obraz „Polska Biała Zwisłoucha” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w sąsiedztwie dzieł Stanisława W. oraz Henryka S. Całą akcję malarz zarejestrował kamerą. „Wyczułem moment uśpienia kobiety, która pilnowała wystawy” – opowiada. Pracownicy muzeum odkryli i zdjęli obraz po kilku dniach, lecz zawiśnie tam znowu, gdy będzie licytowany podczas aukcji na rzecz [----].

W Muzeum Sztuki Współczesnej w Dortmundzie sprzątaczka zniszczyła dzieło nieżyjącego już Martina K[----], gdy myśląc, że usuwa brud – zmyła jego część. Jeden z elementów wystawionej pracy tak dokładnie oczyściła z warstwy patyny (która uznała za zabrudzenie), że zniszczonej części instalacji, której wartość szacuje się na 800.000 euro, nie da się już odtworzyć.

Dozorca budynku Akademii Sztuk Pięknych w Duesseldorfie usunął ze ściany zrobione z masła dzieło Josepha B[---]. Starty oszacowano na 40.000 marek.

 A przecież można (się) bawić nie udając uprawiania sztuki przez wielkie S.:
Sztuczny koń Pan Nelson dosiadany przez Artura Dula na warszawskim torze wyścigów konnych na Służewcu bije rekord prędkości na 100 metrów!
Następuje dekoracja dżokeja oraz właścicielki konia, Marty K[---], studentki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Zachwycona publika bije brawo.
Wyzwanie pozostałym sztucznym koniom zostało rzucone!

Tego nie ma w Internecie (1994)
Komentarz Paula Johnsona ze zbioru felietonów „Do diabła z Picassem…”:
Ceglarzami nazywam aroganckich i do niedawna wszechmocnych zwolenników sztuki nowoczesnej czy też „ceglarskiej”.
Wolę termin „ceglarski” od nowoczesny , gdyż ten ostatni jest mętny i niedokładny: dzieła, które opisuje, nie są już, ściśle rzecz biorąc, nowoczesne, lecz przestarzałe, passé, zużyte; są odpadkiem z dnia wczorajszego.
„Sztuka ceglarska” to wyrażenie bardzo wymowne, przywodzi bowiem na myśl stos cegieł z Tate Gallery [w Londynie], który streszcza oszukańczą estetykę modernizmu. Kiedy przed laty wystawiono je po raz pierwszy, miałem zwyczaj czekać aż nikt nie patrzy i kopałem z całej siły, zmieniając w widoczny sposób ułożenie niektórych z nich. Nikt jednak nie zwrócił na to uwagi – dowód, że to żadne dzieło sztuki, lecz szalbierstwo.
(„The Spectator”, 15 stycznia 1994, tekst niedostępny w internecie)

Tego nie ma w Internecie (2011)
Tak prof. Paolo Vian, dyrektor działu rękopisów Biblioteki Watykańskiej, skomentował odnalezienie w grudniu 2011 roku jedynego na świecie oryginału „Etyki” Barucha Spinozy (1632-1677). Książka niemal 100 lat czekała na odkrycie, bo do biblioteki trafiła bez karty tytułowej i w katalogu była opisana jako jeden z wielu anonimowych traktatów teologicznych. Na ślad „Etyki” natrafiono prowadząc badaniom dotyczące błogosławionego biskupa Nielsa Stensena [Mikołaja Steno] (1638-1686), duńskiego anatoma i geologa, który „Etykę” przekazał Inkwizycji.
Zdaniem prof. Viana zbiory watykańskie to prawdziwa kopalnia, ale historycy coraz rzadziej zaglądają do bibliotek i archiwów. Nowy system studiów humanistycznych i biurokratyczne obciążenia nie dają im zbyt wiele czasu na wielomiesięczne lub wieloletnie badania tekstów.

wtorek, 3 stycznia 2012

Czy to już tyrania?


Władca prawy i sprawiedliwy:
ma na oku dobro wspólne,
nie okazuje się nienawistnym ani sługom ani poddanym,
obwarowuje grody,
mędrcom cześć okazuje,
strzeże, broni i poszerza granice, zwiększa potęgę królestwa, nie uciekając się jednak do niesprawiedliwości,
dba wielce o cześć państwa,
strzegą takiego władcę ludzie w jego kraju zrodzeni,
słudzy jego nie są opieszali, bo służbę dla takiego władcy poczytują za zaszczyt,
nie troszczy się zbytnio o siebie, nie dba o rozkosze stołu, czasu nie trwoni,
sprawia, że za dobry zwyczaj uchodzi opowiadanie o dawnych dziejach królestwa,
tajemnic nie zdradza,
uprzejmy jest dla ludzi małych, dostojeństwo zachowuje wobec możnych,
rozważny, nie uraża bliskich sobie,
nie działa pochopnie,
nie zaprząta głowy wszystkimi sprawami,
gniew umie skrywać,
łagodzi wszelkie spory i wszelkie zło na dobro wytłumaczyć potrafi.

Tyran:
otacza się wieloma pochlebcami,
gnębi mędrców,
nie dopuszcza do zgromadzeń, stowarzyszeń, wiedzy, nauczania, szkół, dysput, słowem, do wszystkiego, z czego wywodzi się dwie rzeczy: mądrość i umiejętność przekonywania,
skłóca przyjaciół z przyjaciółmi,
zubaża poddanych, niewolników trzyma w bezczynności,
lud traktuje niesprawiedliwie, na równi zresztą z jednostkami znamienitymi, a bogatych na równie ze znamienitymi i ludem,
nakłada mnóstwo podatków,
utrzymuje wielu szpiegów,
nikt godny szacunku nie darzy go przyjaźnią,
wszystko, co się wybija, precz usuwa,
ludzi przedniejszych gnębi i gubi,
przywódcom ludu publicznie każe czekać na siebie pod drzwiami,
ma na uwadze wyłącznie własną korzyść, nie zaś dobro ogółu,
pod pozorem dobra ogólnego dokonuje wielu poborów, mało jednak troszczy się o poszanowanie dobra ogółu, sam natomiast pragnie wydać się władcą czci godnym,
pięknie i dobrze przemawia, lecz źle postępuje.

mistrz STANISŁAW z DĄBRÓWKI (ur. 1473)

[Traktat na temat nowo kreowanych władców;
wg: Filozofia i myśl społeczna XIII-XV wieku,
pod red. J. Domańskiego, Warszawa 1978, s. 283;
za: Włodzimierz Bernacki, Myśl polityczna I Rzeczpospolitej,
Kraków 2011, s. 55, 56 (fragmenty)]