piątek, 21 października 2011

12 dni po wyborach


Nie wiesz na kogo zagłosować? Zobacz *** ### [nazwa sztandarowego programu informacyjnego jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych] i bądź na bieżąco z newsami z kraju. Wejdź na http://xxxxxx
(otrzymane smsem 20 października 2011 roku)

niedziela, 16 października 2011

Trzy cytaty na czasie


Musimy to dostrzec: przyjęły się nowe obyczaje, zmieniły się czasy i zachowania ludzi. Niebezpieczeństwa w tej chwili nam nie grożą – już je przeżywamy.
Oszustwa, intryga i przemoc królują obecnie na całym świecie. Wielu mamy oszczerców, mało obrońców. Wszędzie możni uciskają słabych. (…)
Dziwię się, jak Twoje uszy, człowieka religijnego, mogą słuchać tych wszystkich bredni adwokatów, oglądać walki na słowa, zmierzające nie do wyświetlenia prawdy, lecz raczej do jej ukrycia. Zreformuj więc te obrzydliwe obyczaje, połóż tamę niepotrzebnemu gadulstwu, zamknij usta kłamliwe! Są to ludzie, którzy nauczyli swoje języki kłamać, swoją wymową podważać sprawiedliwość, sprytnie bronią fałszów. Są mistrzami w czynieniu zła i w zwalczaniu prawdy. Są ludźmi usiłującymi uczyć tych, od których sami uczyć się powinni. Zamiast podawać fakty, zmyślają, oczerniają niewinnych, prawdzie odbierają prostotę, uniemożliwiając wydanie właściwego wyroku. (…)
Jeśli jesteś uczniem Chrystusa, niechże zapłonie Twoja gorliwość, niech powstanie Twoja władza przeciw takiemu bezwstydowi, przeciw tej powszechnej zarazie. Patrz na Chrystusa, który tak właśnie czyni i mówi: „A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za mną” (J 12, 26). On nie nadstawia uszu do słuchania, ale bierze bicz do smagania. Nie rzuca słów i nie dyskutuje, nie zasiada do sądzenia, lecz karze. I nie ukrywa przyczyny karania, gdy dom modlitwy zamieniono na targowisko. I Ty czyń tak samo. Niech na Twój widok rumienią się ze wstydu, jeżeli jeszcze potrafią, owi nikczemni kupczykowie. Jeśli nie, to niech się boją! I Ty dzierżysz w ręku bicz. Niech drżą ci wszyscy bankierzy, niech zginie ich wiara w złoto – niech kryją je przed Tobą, wiedząc, wiedząc, że jesteś gotów raczej rozdać je, niż zatrzymać. Jeśli przyjmiesz taką zasadę postępowania, pozyskasz wielu goniących za nieuczciwym zyskiem skierujesz ich na drogę uczciwego zarobku; odstraszysz też wielu od niegodziwego postępowania.
Św. BERNARD z Clairvaux (1090+1153)

+   +   +

Powiedzmy teraz parę słów o wypełnianiu obowiązków. (…) są one najważniejszym przejawem woli Bożej, która każdemu człowiekowi wyznaczyła pewien zawód i pewne pole do działania, a stąd pewną miarę obowiązków, by je spełniając, uwielbiał Pana Boga, przyczynił się do dobra społecznego lub rodzinnego i uświęcił własną duszę. Tego żąda Chrystus Pan, a Ewangelia jest udoskonaleniem prawa natury i życia społecznego. Od wierności też w obowiązkach stanu uzależnił Bóg szczęście jednostek i ład społeczny. Nie godzi się zatem nikomu usuwać od obowiązków, chyba że są one ponad jego siły. Nic też innego nie zdoła usprawiedliwić [od ich] dobrowolnego zaniedbywania, bo nawet modlitwa jest zła, gdy stoi im na zawadzie.
Niestety, doskonałe poczucie obowiązku jest dosyć rzadkie; stąd rzadkie są silne charaktery, a dogłębnie katolickie, natomiast pełno jest ludzi, którzy grzeszą zaniedbywaniem, zbywaniem lub leniwym wykonywaniem obowiązków. Nie brak nawet dusz, niby to pobożnych, które bardziej niż obowiązki stanu, cenią niektóre nierozsądnie ulubione praktyki duchowe. Lecz ty nie idź za nimi; owszem, spełniaj należycie wszystkie obowiązki, które nałoży na ciebie sam Bóg albo które dobrowolnie przyjąłeś. (…)
Jeżeli jesteś urzędnikiem, dbaj o dobro publiczne, broń sprawiedliwości, przestrzegaj porządku i pokoju; w społeczeństwie pomnażaj chwałę Bożą, a sam bądź wzorowym chrześcijaninem.
Jeżeli jesteś nauczycielem, staraj się najpierw o nabycie potrzebnych wiadomości, a potem oddawaj się z poświęceniem pracy z dziećmi i ucz je pilnie, czuwaj nad nimi, odwódź je od złego, zaprawiaj do cnót, a zwłaszcza do pobożności czy to słowem, czy przykładem. (…)
Pracuj uczciwie, nie krzywdząc nikogo, pracuj po Bożemu, nie gwałcąc dni świętych i ofiaruj wszystko na chwałę Bożą. (…)
Jeżeli jesteś przełożonym, świeć podwładnym dobrym przykładem, zwracaj na nich uważne i czujne oko, nagradzaj dobrych, upominaj błądzących, karz opornych, kierując się zawsze roztropnością, słodyczą i męstwem.
Jeżeli jesteś podwładnym, poddaj się pokornie swej władzy, słuchaj jej we wszystkim, co się nie sprzeciwia woli Bożej, słuchaj ochotnie, dokładnie i wytrwale, szanuj ją dla Boga samego, a ten szacunek objawiaj i na zewnątrz. (…)
Jeżeli jesteś ojcem lub matką, kochaj swoje dzieci po Bożemu i wychowuj je dla Boga; a stąd staraj się nie tylko o utrzymanie dla nich i zabezpieczenie im przyszłości, ale co ważniejsze, ucz je o Bogu i ćwicz w bojaźni Bożej, przykładem lub upomnieniem.
Jeżeli jesteś dzieckiem pod opieką rodziców, czcij ich, kochaj i słuchaj, jak Bóg przykazał. A chociaż wyjdziesz spod ich opieki, nie umniejszaj szacunku i miłości, owszem, staraj się wieczór ich życia uczynić pogodnym i miłym.
Jeżeli jesteś mężem lub żoną, dochowaj tego, co przyrzekłeś przy ołtarzu, aby żyć z towarzyszką lub towarzyszem życia w świętej miłości i aby uświęcać się nawzajem. (…)
Słowem, kimkolwiek jesteś, wypełniaj należycie swoje obowiązki.
Wypełniaj według woli Bożej; stąd gdyby w imię obowiązku żądano od ciebie grzechu, porzuć raczej obowiązek, aniżeli miałbyś się sprzeniewierzyć Panu Bogu. Wypełniaj wiernie, nie przebierając w obowiązkach i nie szukając czczych wymówek. Wypełniaj mężnie, choćby cię za to spotkało prześladowanie. Tak właśnie spełnił swój obowiązek św. Jan Chrzciciel, św. Stanisław biskup, św. Jan Nepomucen i inni, których nawet męczarnie i śmierć nie zdołały sprowadzić z drogi obowiązku.
Wypełniaj wytrwale, to jest aż do ostatniego tchnienia, chyba żeby cię od tego zwolnili przełożeni lub choroba odjęła ci siły.
Św. JÓZEF SEBASTIAN Pelczar (1842+1924)

+   +   +

Koniecznie trzeba żyć w zupełnym zapomnieniu o sobie, nic a nic nie pragnąć dla siebie, ani uznania, ani przyznania, ani ulgi w cierpieniach wewnętrznych, ani lepszego zdrowia, ani lepszego uznania, ani nawet tego co jest koniecznie potrzebne i co wolno i koniecznie mieć. Jednym słowem nic a nic dla siebie…
Bł. ANIELA Salawa (1881+1922)

Źródła:
Św. Bernard z Clairvaux: O miłowaniu Boga. Poznań 2000. Wyd. Klub Książki Katolickiej. Seria: Biblioteka Christianitas: Najważniejsze Książki Chrześcijaństwa, tom 4, tłum. O. Stanisław Kiełtyk SOCist (fragmenty rozdziałów „Zło naszych czasów”, „Nadużycia adwokatów” i „Zuchwałość niektórych ludzi” z księgi pierwszej traktatu „O rozważaniu”, dedykowanego papieżowi bł. Eugeniuszowi III; str. 140 - 142)
Św. Józef Sebastian Pelczar: Życie duchowe czyli doskonałość chrześcijańska. Kraków 2003. Wydawnictwo św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej (fragmenty rozdziału „O doskonałym wypełnianiu obowiązków” z części XXVII „O wierności w małych rzeczach”, str. 212 - 215)
Bł. Aniela Salawa: Dziennik [1916 - 1921]. Warszawa 1989. Wydawnictwo Akademii Teologii Katolickiej (wpis z 16 października 1921 roku)

piątek, 7 października 2011

100 lat Czarnej Jedynki


„Czarna Jedynka”, czyli 1 Warszawska Drużyny Harcerzy im. Romualda Traugutta – od stu lat kuźnia kadr Polski niepodległej – 9 października obchodzi stulecie swego istnienia.
Nie wątpię, że historia „Czarnej Jedynki” jest wszystkim Paniom i Panom doskonale znana, ale że powtarzanie jest matką wszelkich nauk, więc pozwolę sobie także tu pokrótce przypomnieć niektóre karty tej budującej opowieści.
W 1911 roku dwaj 18 - letni warszawiacy, Stefan Pomarański  i  Alojzy Pawełek,  założyli pierwszą w naszym mieście i jedną z pierwszych pod moskiewskim zaborem  drużynę skautową i za jej patrona obrali Romualda Traugutta. Drużyna działała konspiracyjnie przy prywatnym męskim gimnazjum Mariana Rychłowskiego przy ul. Smolnej Dolnej, w domu w którym w latach 1863 i 1864 Romuald Traugutt ukrywając się kierował powstaniem i skąd, zdradzony i schwytany, został zabrany do aresztu i na stracenie na stokach Cytadeli. Czarne barwy drużyny symbolizowały i symbolizuję żałobę narodową ogłoszoną po śmierci dyktatora powstania.
Organizując nielegalne pod moskiewskim zaborem biwaki, ćwiczenia strzeleckie i gry terenowe udające niewinne koleżeńskie majówki oraz zdobywając inne umiejętności skautowe, harcerze z „Czernej Jedynki” szkolili kadry przyszłej Polski niepodległej.
W 1914 roku obaj założyciele i kilku innych skautów z 1 WDH przekradło się przez kordon graniczny i zaciągnęło do Legionów Polskich. Pomarański służył w 1 kompanii kadrowej i w POW, a Pawełek zakładał polskie drużyny harcerskie w Rosji i na Ukrainie. W 1920 roku cała drużyna zgłosiła się na ochotnika do wojska i walczyła z armią bolszewicką, zaś Pomarański służył w Sztabie Ścisłym Naczelnego Wodza.
Po odzyskaniu niepodległości 1 WDH wreszcie mogła działać legalnie, od 1919 roku do dziś przy państwowym VI Gimnazjum i Liceum imienia Tadeusza Reytana, od 1929 roku pod oficjalnie nadaną jej honorową nazwą „Czarnej Jedynki”.
W czasie II wojny światowej i okupacji harcerze z 1 WDH brali udział w konspiracyjnej działalności Szarych Szeregów i Hufców Polskich. W Powstaniu Warszawskim szczególnie licznie walczyli – także na terenie Mokotowa – w szeregach Batalionu Zośka i Pułku Baszta.
W 1945 roku „Czarna Jedynka” wyszła z podziemia, lecz cztery lata później harcerze sami rozwiązali własną drużynę, by uniknąć przymusowego wcielenia jej do komunistycznej Organizacji Harcerskiej ZMP. Niektórzy trafili wówczas do aresztów i więzień bezpieki, o czym Juliusz Bogdan Deczkowski ps. „Laudański”  z Batalionu Zośka i „Czarnej Jedynki” kilkadziesiąt lat później miał okazję zeznawać na procesie ubeckiego oprawcy Adama Humera. 
W 1957 roku Janusz Ankudowicz, Andrzej Janowski i Stanisław Zawadzki reaktywowali 1 WDH. W 1961 roku ich następcy uznali wprawdzie, że nie obronią drużyny przed ofensywą walterowskiego czerwonego harcerstwa i „Czarną Jedynkę” rozwiązali, ale rok później dwaj 19-letni studenci Marek Barański i Jerzy Kijowski podjęli udaną próbę ponownej reaktywacji drużyny.
1 WDH również za czasów PRL pozostała wierna harcerskim tradycjom, tworząc enklawę wolnej Polski i wychowując kolejne roczniki harcerzy w duchu patriotycznym, niepodległościowym i religijnym. Było to możliwe także dzięki postawie dyrektora Stanisława Wojciechowskiego i znacznej części grona pedagogicznego VI LO. W „Czarnej Jedynce” zachowano tradycyjne harcerskie stopnie, składano przedwojenną rotę Przyrzeczenia Harcerskiego, zachowano też tradycyjne Prawo Harcerskie. Biegi na stopnie, będące ważnym elementem wychowania harcerskiego, nie tylko uczyły harcerzy samodzielności i zaradności, ale pozwalały im odkrywać prawdę o rzeczywistości społecznej PRL i docierać do świadków zakłamywanej historii ojczystej. Skutecznie opierając się ofensywie ideologii komunistycznej, „Czarna Jedynka” tworzyła jedną z nielicznych wówczas wysp niezależności.
Od 1962 roku do końca lat 60-tych „Czarna Jedynka” rozrosła się do szczepu liczącego kilka drużyn, od 1967 roku także żeńskich. Pod koniec lat 60-tych „Czarna Jedynka” rozrosła się do szczepu liczącego kilka drużyn, od 1967 roku także żeńskich. W tych latach jej chleb powszedni to nie tylko coroczne letnie puszczańskie obozy stałe i zimowiska, w czasie których w niedziele harcerze maszerowali w zwartym szyku do kościoła. To także udział w akcji „Warmia i Mazury” i założenie podczas jednego z zimowisk pierwszego we wsi telefonu, obozy wędrowne po Polsce i Europie, ekstremalne spływy kajakowe i wysokogórskie wędrówki, rejs własnoręcznie wyremontowanym jachtem po Adriatyku, pozyskanie i utrzymanie własnego samochodu, powielanie własnych pisemek i jednodniówek. Trwałym owocem tych lat są setki, jeśli nie tysiące przyjaźni oraz całkiem spora liczba małżeństw.
W 1969 roku dwaj 21-letni studenci Janusz Kijowski i Antoni Macierewicz powołali „Gromadę” („Gromadę Włóczęgów”) – działający w formie klubu dyskusyjnego przy 1 WDH krąg instruktorski skupiający instruktorów i byłych harcerzy z „Czarnej Jedynki”, lecz otwarty także dla zapraszanych przez nich osób spoza środowiska harcerskiego. Po rocznej przerwie spowodowanej wkroczeniem funkcjonariuszy SB na jedno ze spotkań, „Gromada” wznowiła działalność w 1972 roku.
W 1976 roku środowisko „Gromady” i „Czarnej Jedynki” zorganizowało solidarnościową akcję pomocy prześladowanym przez władze robotnikom Ursusa, a Antoni Macierewicz (28 lat), Piotr Naimski (25 lat) i Wojciech Onyszkiewicz (28 lat)   doprowadzili do powołania Komitetu Obrony Robotników.
Dwaj pierwsi i mieszkający w Stanach Zjednoczonych Stanisław Barańczak to ostatni żyjący z grona założycieli KOR
Od roku 1980 „Czarna Jedynka” uczestniczyła w ruchu harcerskim skupiającym niepokorne drużyny, z którego zrodziły się m.in. harcerskie „Białe Służby” podczas pielgrzymek Ojca Świętego Jana Pawła II, Niezależne Wydawnictwo Harcerskie oraz Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, do którego 1 WDH należy od 1989 roku.
Po roku 1957 instruktorami i wychowankami „Czarnej Jedynki” byli m.in. znaczący przedstawiciele świata polityki i pracy państwowej (Andrzej CelińskiLudwik DornUrszula Doroszewska, prof. Michał KuleszaAntoni MacierewiczPiotr NaimskiMaciej RadziwiłłMarek Rusin),  nauki (prof. Janusz Ankudowicz, prof. Marek Barański,  ks. prof. Krzysztof Bardski,  prof. Wojciech Fałkowski,  prof. Andrzej Janowski, prof. Jerzy Kijowski,  prof. Paweł Strzelecki),  kultury (Adam BajerskiJanusz KijowskiAndrzej Pawłowski,  Jan Znosko, Lech Żurkowski) i mediów (Piotr Bączek,  Michał Cichy, Jerzy Haszczyński, Piotr Marciniak, Paweł Milcarek,  Tomasz Sianecki), taternicy (Grzegorz i Stanisław Głazkowie), lekarze, nauczyciele i przedsiębiorcy, oficerowie i kapłani, działacze samorządowi i społeczni.
Obecnie w ramach Szczepu „Czarna Jedynka” działają 1 Warszawska Drużyna Harcerzy i 1 Warszawska Drużyna Wędrowników „Czarni Bracia”. „Czarna Jedynka” należy do powstałej w 1981 roku Unii Najstarszych Drużyn Harcerskich Rzeczypospolitej, skupiającej drużyny i środowiska o ponad 90-letniej tradycji.
Mam nadzieję, że nikt poważny nie uzna za przesadne stwierdzenia, iż przez 100 lat swego istnienia i działania 1 WDH im. Romualda Traugutta „Czarna Jedynka” dobrze zasłużyła się Polsce i Warszawie.

 Szczegółowy program obchodów stulecia założenia Czarnej Jedynki można znaleźć tutaj.

Wykorzystałem fragmenty oświadczenia wygłoszonego 4 października 2011 r. podczas XV Sesji Rady Dzielnicy Mokotów m.st. WarszawyRocznicowa okazja skłaniałaby do pisania laurek i wygładzania kantów, ale starałem się nie pomijać także (niektórych spośród) tych spraw i nazwisk ważnych dla drużyny, które mogą brzmieć dziś fałszywie lub wręcz boleśnie.

O 1 WDH pisałem też przed rokiem we wpisie: Reytan, Czarna Jedynka, Gugul i SB

środa, 27 lipca 2011

Jaki prezydent, taka wizyta


Prezydent RP pojechał do Gruzji.
Z wizytą.
Strzelali do niego okupujący część Gruzji Rosjanie.
Nie trafili.
Marszałek Sejmu RP drwił:
- Jaki Prezydent, taki zamach.
Marszałek Sejmu RP kpił:
- Jaka wizyta, taki zamach.
Marszałek Sejmu RP szydził:
- Z trzydziestu metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera.
Potem tłumaczył, że używał ironicznego języka, który ludzie inteligentni rozumieją.
Potem tłumaczył, że ta ironia dotyczyła błędów popełnionych przez Gruzinów.
Potem tłumaczył, że nie mówił o Prezydencie RP Lechu Kaczyńskim tylko o Prezydencie Gruzji Micheilu Saakaszwilim.
Potem tłumaczył, że jego intencją nie było urażenie ani obrażenie prezydenta i że tylko złośliwcy mogą w ten sposób to interpretować.
Potem tłumaczył, że miał nadzieję, że zostanie jednoznacznie zrozumiany.
A potem Prezydent RP zginął w Rosji.
A Marszałek Sejmu RP za jął jego miejsce.
I pojechał do Gruzji.
Przyjął go Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili.
Złożył kwiaty przy bulwarze Marii i Lecha Kaczyńskich.
Nie strzelali do niego okupujący część Gruzji Rosjanie.
Nikt do niego nie strzelał.
Jaki zamach, taka i wizyta.
Zamachu nie było. O wizycie można powiedzieć to samo.
Moją intencją nie jest urażenie ani obrażenie prezydenta i tylko złośliwcy mogą w ten sposób to interpretować.

niedziela, 24 lipca 2011

Prawie wszystkie ostateczne terminy raportu komisji Millera


Nie przed uzyskaniem wszystkich materiałów od strony rosyjskiej
(Jerzy Miller, 8 czerwca 2010 r., 57 posiedzenie Senatu RP)

Nie zakończymy pracy, dopóki nie uzyskamy wszystkich dokumentów źródłowych niezbędnych do postawienia tezy końcowej, która będzie, że tak powiem, naszym spojrzeniem na całość zagadnienia.

Przed uzyskaniem wszystkich materiałów od strony rosyjskiej
(Jerzy Miller, 24 września 2010 r.)

Jest realna szansa, że polska komisja wyjaśniająca okoliczności katastrofy smoleńskiej zakończy pracę do końca 2010 r.; nawet jeśli nie dostanie wszystkich materiałów od strony rosyjskiej.

Przed końcem 2010 r.
(Jerzy Miller, 24 września 2010 r.)

Jest realna szansa, że polska komisja wyjaśniająca okoliczności katastrofy smoleńskiej zakończy pracę do końca 2010 r.; nawet jeśli nie dostanie wszystkich materiałów od strony rosyjskiej - powiedział PAP szef MSWiA Jerzy Miller.
„Wydaje mi się, że jest to termin realny. Oczywiście samo tworzenie raportu jest procesem trudnym, bo komisja jest wyjątkowo liczna - 34-osobowa i działa na zasadzie consensusu lub zdania odrębnego w przypadku, gdy nie jest on możliwy do wypracowania" - powiedział minister.

Tuż po rozpoczęciu 2011 r.
(Jerzy Miller, 24 września 2010 r.)

Zastrzegł, że gdyby nie udało się zakończyć prac przed końcem roku, nastąpi to tuż po rozpoczęciu 2011 r., a powodem opóźnienia mogą być kwestie związane z redakcją raportu. Minister dodał równocześnie, że komisja nadal zabiega o kolejne dokumenty od strony rosyjskiej - związane z funkcjonowaniem lotniska. Jeśli ich jednak nie otrzyma, "nie będzie się powstrzymywać przed zakończeniem prac".

Jeszcze w lutym 2011 r.
(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

Na pewno dużo większą satysfakcję miałbym i ja, i wszyscy pracujący przy tej sprawie, gdyby ustalenia, jakie wypływają z dokumentacji, ustalenia, jakich blisko już jest polska komisja, były także ustaleniami akceptowanymi, uznawanymi przez stronę rosyjską. Czy mamy na to wpływ? Tak, ograniczony, ale mamy. Czyli zgromadzenie i zaprezentowanie kompletnej wersji tego, co się zdarzyło feralnego 10 kwietnia. I zrobimy to. Minister Miller będzie mówił o harmonogramie pracy komisji. Zakładamy, liczymy na to, że efekt końcowy pracy komisji poznamy jeszcze w lutym, z końcem lutego. Jeśli potrwa to trochę dłużej, to proszę o wyrozumiałość, ale na pewno nie będzie to wyraźnie później. Myślę, że koniec lutego jest ciągle datą możliwą do osiągnięcia.

Z końcem lutego 2011 r.
(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

…zgromadzenie i zaprezentowanie kompletnej wersji tego, co się zdarzyło feralnego 10 kwietnia. I zrobimy to. Minister Miller będzie mówił o harmonogramie pracy komisji. Zakładamy, liczymy na to, że efekt końcowy pracy komisji poznamy jeszcze w lutym, z końcem lutego. Jeśli potrwa to trochę dłużej, to proszę o wyrozumiałość, ale na pewno nie będzie to wyraźnie później. Myślę, że koniec lutego jest ciągle datą możliwą do osiągnięcia.

„Trochę dłużej” niż z końcem lutego 2011 r.
(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

…zgromadzenie i zaprezentowanie kompletnej wersji tego, co się zdarzyło feralnego 10 kwietnia. I zrobimy to. Minister Miller będzie mówił o harmonogramie pracy komisji. Zakładamy, liczymy na to, że efekt końcowy pracy komisji poznamy jeszcze w lutym, z końcem lutego. Jeśli potrwa to trochę dłużej, to proszę o wyrozumiałość, ale na pewno nie będzie to wyraźnie później. Myślę, że koniec lutego jest ciągle datą możliwą do osiągnięcia.

Kilka dni później niż z końcem lutego 2011 r.
(Jerzy Miller, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

Pan premier, pytany, jak długo jeszcze polska komisja będzie musiała pracować, aby osiągnąć etap gotowości do wydania raportu końcowego, powiedział przed chwilą: Obiecałem, że chcemy to zrobić jeszcze w lutym. To jest analiza możliwości nie tylko samej komisji, ale również wszystkich, którzy z nią współpracują, bo część analityczna nie zawsze jest wykonywana wewnętrznie w komisji, bywa również zlecana specjalistom na zewnątrz. Z góry proszę o wybaczenie, jeżeli się kilka dni spóźnimy, jeśli będzie wymagało tego to, czego jeszcze dzisiaj nie znamy, a co może poznamy za tydzień, dwa czy trzy.

Kilka dni po 2 lutego 2011 r.
(Jerzy Miller, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

Z góry proszę o wybaczenie, jeżeli się kilka dni spóźnimy, jeśli będzie wymagało tego to, czego jeszcze dzisiaj nie znamy, a co może poznamy za tydzień, dwa [tj. 2 lutego 2011 r. – przypis M.G.] czy trzy.

Kilka dni po 9 lutego 2011 r.
(Jerzy Miller, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

Pan premier, pytany, jak długo jeszcze polska komisja będzie musiała pracować, aby osiągnąć etap gotowości do wydania raportu końcowego, powiedział przed chwilą: Obiecałem, że chcemy to zrobić jeszcze w lutym. To jest analiza możliwości nie tylko samej komisji, ale również wszystkich, którzy z nią współpracują, bo część analityczna nie zawsze jest wykonywana wewnętrznie w komisji, bywa również zlecana specjalistom na zewnątrz. Z góry proszę o wybaczenie, jeżeli się kilka dni spóźnimy, jeśli będzie wymagało tego to, czego jeszcze dzisiaj nie znamy, a co może poznamy za tydzień, dwa czy trzy [tj. 9 lutego 2011 r. – przypis M.G.].

A jednak z końcem lutego 2011 r.
(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

Dobrze wiemy, że to nie jest pierwsza ani druga, ani piąta sytuacja, w której premier, ministrowie, szef komisji udzielają publicznie informacji na temat tego, co robimy. (Głos z sali: Łaska boska.)
Nie, to żadna łaska, to jest nasz obowiązek, ale proszę nie mówić, że nie wiecie, co się dzieje w tej sprawie. Tak, komisja Millera pracuje. Liczymy na to, o czym już wspomniałem, że z końcem lutego będziemy mieli swoją, możliwie kompletną, wersję raportu przyczyn i okoliczności katastrofy. To jest moment, w którym będziemy mogli skonfrontować tę relację z tym, co przygotowali Rosjanie

Kompletny raport kilka tygodni po 19 stycznia 2011 r.
(Donald Tusk, 19 stycznia 2011 r., 83 posiedzenie Sejmu RP)

…to musi być dla nas najważniejsze i to robimy, nad tym procesem panujemy w stu procentach, bo to jest w naszym zasięgu – będzie polski raport, który będzie kompletny. Pozna go polska opinia publiczna, światowa opinia publiczna, Rosjanie i instytucje, które służą do tego, aby zajmować się tego typu sprawami. To będzie dobrze udokumentowany raport, który równocześnie umożliwi wyciągnięcie konsekwencji organizacyjnych, legislacyjnych, personalnych i politycznych też tutaj w Polsce. Za to także będę brał odpowiedzialność. (Oklaski) Zobaczycie państwo. Nie spieszcie się, to jest kwestia kilku tygodni.

Około 23 marca 2011 r.
(Jerzy Miller, 9 lutego 2011r.)

Prace nad raportem końcowym dotyczącym katastrofy smoleńskiej mogą przedłużyć się o około sześć tygodni [tj do około 23 marca, jeżeli za początek owych sześciu tygodni przyjąć 9 lutego – przyp. M.G.] - poinformował w środę szef MSWiA Jerzy Miller. Powodem opóźnienia jest usterka w tupolewie, na którym miał być przeprowadzony konieczny eksperyment. (…)
Według pierwotnych zapowiedzi, raport polskiej komisji badającej katastrofę miał być gotowy jeszcze w lutym. "Komisja pracuje i jest to praca tak intensywna, jak tylko jest to możliwe. Staramy się jak najszybciej wszystkie dokumenty uporządkować i sformułować ostateczny raport" - mówił w sobotę Miller dziennikarzom.

W czerwcu
(Donald Tusk, 7 czerwca 2011 r.)

Premier Donald Tusk chce, żeby raport ws. katastrofy smoleńskiej, autorstwa polskiej komisji pod wodzą szefa MSWiA Jerzego Millera, został przedstawiony zanim - jak mówił - zacznie się "jatka" w kampanii wyborczej. Ma nadzieję, że raport będzie upubliczniony w czerwcu.
"Czekam na zakończenie prac komisji i muszę to robić z cierpliwością. Komisja dobrze wie, że bardzo ważne byłoby, aby raport trafił nie tylko do mnie, ale w miarę możliwości do opinii publicznej, zanim rozpocznie się ta jatka w kampanii wyborczej" - powiedział Tusk na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie.
Ocenił, że tragedia smoleńska na pewno i tak będzie używana o wiele zbyt często w kampanii, więc - jak podkreślił - wolałby, żeby przynajmniej państwowy raport, który ma także znaczenie międzynarodowe, również w relacjach z Rosją, był możliwie od niej odległy.
Zastrzegł, że nie jest to jego zadaniem i nie powinien zmuszać komisji do zakończenia prac wcześniej, niż ona sama uzna to za stosowne. Wyraził jednak nadzieję, że - tak jak obiecał mu to szef komisji Jerzy Miller - raport będzie dostępny publicznie w czerwcu. "Jak tylko otrzymam raport od ministra Millera, to już potoczy się błyskawicznie: akceptacja, tłumaczenie i publikacja" - zapewnił szef polskiego rządu.

Tak szybko jak to tylko możliwe
(rzeczniczka Jerzego Millera, 14 czerwca 2011 r.)

Komisja badająca katastrofę smoleńską działa tak szybko, jak jest to możliwe i gdy tylko raport będzie gotowy, zostanie przekazany premierowi Donaldowi Tuskowi - powiedziała we wtorek PAP rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak.
Według niej, w ostatnim czasie nie było rozmowy pomiędzy premierem a minister SWiA Jerzym Millerem (który przewodniczy pracom komisji - PAP) o terminie przekazania raportu.
"Komisja robi wszystko, by raport był gotowy tak szybko, jak jest to możliwe. Najważniejsza jest jednak jego jakość. Minister zobowiązał się, że jak tylko raport będzie gotowy, przekaże go premierowi" - dodała Woźniak.

A jednak w czerwcu
(Donald Tusk, 14 czerwca 2011 r.)

„Rozmawiałem we wtorek rano na Radzie Ministrów z ministrem Millerem i on ma determinację, tak jak cała komisja, żeby w czerwcu na moim biurku znalazł się raport. Tak jak wspomniałem, wtedy czekamy tylko na efekt tłumaczenia. Nie mam zamiaru ingerować w żaden sposób w treść tego raportu, po tłumaczeniu będziemy natychmiast to publikować” – powiedział we wtorek Tusk na konferencji prasowej w Adamowie w woj. podlaskim.

Błyskawicznie po czerwcu 2011 r.
(Donald Tusk, 7 czerwca 2011 r.)

Wyraził jednak nadzieję, że – tak jak obiecał mu to szef komisji Jerzy Miller – raport będzie dostępny publicznie w czerwcu. „Jak tylko otrzymam raport od ministra Millera, to już potoczy się błyskawicznie: akceptacja, tłumaczenie i publikacja” – zapewnił szef polskiego rządu.

Zanim rozpocznie się ta jatka kampanii wyborczej
(Donald Tusk, 7 czerwca 2011 r.)

Premier Donald Tusk chce, żeby raport ws. katastrofy smoleńskiej, autorstwa polskiej komisji pod wodzą szefa MSWiA Jerzego Millera, został przedstawiony zanim – jak mówił – zacznie się „jatka” w kampanii wyborczej. Ma nadzieję, że raport będzie upubliczniony w czerwcu.

* * *

Jerzy Miller o winie (I):

Komisja badająca wypadek lotniczy nie jest uprawniona do orzekania o winie. W związku z tym wszelkiego rodzaju pytania dotyczące winy konkretnej instytucji lub konkretnej osoby będą przez Komisję pomijane, ponieważ Komisja nie ma takich uprawnień. Zajmowanie się tą sprawą nie jest zadaniem Komisji.
Biuletyn nr 4582/VI kad. (posiedzenie Komisji Infrastruktury, Komisji Obrony Narodowej 
oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu RP w dniu 18 stycznia 2011 roku), str. 10

Jerzy Miller o winie (II):

Nie znam też żadnej wypowiedzi władz polskich o winie polskich pilotów.

Jerzy Miller o winie (III):

Z tego powodu, że MAK opublikował swój raport, nie zmieniamy swojego zdania. Wynika to zarówno z badań strony rosyjskiej, jak również z badań polskich. Tak, gros winy leży po stronie polskiej.
Biuletyn nr 4582/VI kad. (posiedzenie Komisji Infrastruktury, Komisji Obrony Narodowej 
oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu RP w dniu 18 stycznia 2011 roku), str. 10
 
Donald Tusk o odpowiedzialności (I):

Wszystkie decyzje jakie w ciągu tych tygodni, miesięcy zapadały, które podejmowała administracja państwowa mi podległa są za moją wiedzą, zgodą, i ja ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Nawet jeśli niektóre z tych decyzji, na przykład dotyczące sposobu prowadzenia badania i śledztwa wynikają z procedur, z przepisów albo czasami z braku przepisów, to ja oczywiście także za to biorę odpowiedzialność i ponoszę odpowiedzialność, niezależnie od tego jakie to będzie dalej miało konsekwencje dla mnie i dla innych osób.
Spotkanie z rodzinami Ofiar Katastrofy nad Smoleńskiem, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, 10 listopada 2010 r.
 odpowiedź na pytania dra Dariusza Fedorowicza (brata ś.p. Aleksandra Fedorowicza)

Donald Tusk o odpowiedzialności (II):

…jestem szefem zespołu międzyresortowego. Od początku brałem na siebie pełną odpowiedzialność za wszystkie działania administracji rządowej w każdym zakresie i zawsze mówiłem o tym publicznie. Nie uciekam od odpowiedzialności, także politycznej. (…)
Będzie raport Millera, będziecie wyciągali wnioski także na tej sali sejmowej wobec ministrów, premiera, urzędników. Takie będzie wasze prawo i wasz obowiązek w jakimś sensie.