sobota, 11 lutego 2012

Tajemnice Parku Dreszera

(z remanentów: wpis zamieszczony 1 lutego w moim blogu na niezależna.pl i na salon24.pl)


Jaki Park Dreszera…? Nie ma i, proszę to sobie zapamiętać, od ponad pół wieku nie było żadnego Parku Dreszera – zapewniają urzędnicy warszawskiego ratusza, przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupiński, a zapewne także (sam tego z jej ust nie słyszałem) pani prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Że co? Że park nadal jest tam, gdzie był i gdzie go w 1938 roku założył prezydent Stefan Starzyński?
Że drzewa, że dzieci i emeryci, że kwiaty i maturzystki, że mamy z niemowlętami… (nie mówiąc już o Urzędzie Dzielnicy Mokotów , który ogłasza oficjalne „zamówienia na ochronę mienia na terenie parku Dreszera…”) – to wszystko nic?
A żołnierze Armii Krajowej i ich pomnik w centrum parku, a piszący o Parku Dreszera uczeni badacze warszawskiej przyrody? A wzmianki o Parku Dreszera u Tyrmanda, Kisiela, „Wiecha”, a bodaj też u Nowakowskiego i Zambrzyckiego? To się nie liczy? Tego nie ma?
A miliony warszawiaków, od 74 lat nazywających ten piękny mokotowski park zawsze i tylko Parkiem Dreszera? To co? To też nic?
Ano, nic. Bo okazuje się, że urzędowo nadal liczy się tylko:

UCHWAŁA
Prezydium Rady Narodowej w m. st. Warszawie z dn. 13.III.51 r. Nr 11/175 i z dn. 20.III.51 r. Nr 12/189 zatwierdzona uchwałą Rady Narodowej m. st. Warszawy z dn. 5/6.VI.51 r.
W sprawie zmiany nazw ulic i parku w m. st. Warszawie.
Prezydium Rady postanawia zmienić nazwy następujących ulic:
1. Pl. Wilsona – na Pl. Komuny Paryskiej,
2. ul. Szustra – na ul. Jarosława Dąbrowskiego, oraz
3. parku im. Generała Dreszera – na Park Mokotowski

Otóż na mocy tej uchwały na warszawskim Mokotowie między ulicami Puławską, Odyńca, Kazimierzowską i Ursynowską nie ma, urzędowo rzecz biorąc, Parku Dreszera.
Gdzieś te 2,8 ha starodrzewu wyparowało. Ruscy wywieźli? Złomiarze płot pocięli? Ochroniarze nie upilnowali? Cholera wie.
Krótki spacer na Mokotów albo bardzo krótki (najwyżej 0,26 sekundy) rzut oka w Google przekonuje, że jednak Park Dreszera istnieje:
„Park Dreszera” – około 36.000 wyników,
(oraz „Park G. Orlicz Dreszera” – 5 wyników, Park im. Gen. G. Orlicz Dreszera” – 3 wyniki i „Park Gen. G. Orlicz Dreszera” – 2 wyniki)
Natomiast „Park Mokotowski” – tylko 423 wyniki (a i tych większość dotyczy nie parku przy ul. Odyńca, ale ofert deweloperów i pośredników mieszkaniowych)
31 grudnia Rada Dzielnicy Mokotów pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały Rady Miasta w sprawie „zmiany nazwy” parku znanego jako Park Dreszera z „dotychczas obowiązującej” nazwy „Park Mokotowski” na Park Gen. Gustawa Orlicz-Dreszera (nazwa skrócona: Park G. Dreszera). Uchwałę przyjęliśmy jednomyślnie i bez dyskusji, bo też nie to w czasie tej sesji było najważniejsze.
My, radni PiS, próbowaliśmy (bezskutecznie) przekonać radnych PO i SLD, by nie popierali najbardziej szkodliwych z przedstawionych przez burmistrza na sesji (a zaledwie dzień wcześniej na komisji) projektów likwidacji placówek oświatowych, w tym:
•          likwidacji dwu ognisk pracy pozaszkolnej (przy Czarnomorskiej 3 i Sobieskiego 68),
•          likwidacji XIII Ogrodu Jordanowskiego przy Bytnara 15a (który ma być połączony z II Ogrodem Jordanowskim przy Odyńca 6).
Więcej na ten temat – następnym razem.

Pożyteczne linki:
tutaj – o gotowych do głosowania podczas najbliższej sesji Rady Miasta Warszawy 2 lutego niektórych projektach likwidacji warszawskich szkół i przedszkoli;
tutaj – o planowanych przez Radę Miasta zmianach 299 nazw ulic, placów, rond i skwerów;
tutaj – o patronie Parku Dreszera.

Nie dla agentów ambasady, ale… w Bułgarii (cz. II)

(z remanentów: wpis zamieszczony 25 stycznia w moim blogu na niezależna.pl i na salon24.pl)

25 stycznia rząd Bułgarii zaaprobował kandydatury 24 ambasadorów; mają oni zastąpić szefów placówek dyplomatycznych, których nazwiska znalazły się na liście agentów komunistycznej SB w MSZ. Premier Bojko Borysow przedstawił listę kandydatur nowemu prezydentowi. Prezydent Rosen Plewnelijew zapowiedział zaakceptowanie kandydatur ambasadorów po otrzymaniu przez nich agrement (tj. zgody państw przyjmujących). Wśród nowych 24 ambasadorów 17 ma zająć miejsce dyplomatów-byłych agentów - m.in. w Londynie, w stałym przedstawicielstwie w ONZ, w Berlinie i Watykanie.
Więcej szczegółów na końcu wpisu, bo najpierw potrzebne jest krótkie przypomnienie, jak do tego doszło.

Grudzień 2010: Nie dla agentów ordery, ale… w Bułgarii

1 grudnia postkomuniści i przedstawiciele najliczniejszej mniejszości narodowej nieskutecznie sprzeciwiali się w Sejmie uchwaleniu ustawowego zakazu nadawania orderów i odznaczeń państwowych pracownikom i informatorom bezpieki. Mimo ich protestów poselski projekt ustawy z dnia 23 września bezproblemowo przeszedł w pierwszym czytaniu i został skierowany do dalszych prac. Ale to w Bułgarii…
U nas mniej więcej w tym samym czasie, bo też w ciągu ostatnich paru miesięcy najpierw pani Zofia Romaszewska zrezygnowała z funkcji Kanclerza Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, a pan Ryszard Bugaj – z członkostwa w kapitule tego orderu, a wkrótce potem potwierdziły się informacje o rezygnacjach z członkostwa w Kapitule Orderu Orła Białego złożonych przez pana Andrzej Gwiazdę, sędziego Bogusław Nizieńskiego i premiera Jana Olszewskiego.
Zanim wrócę do spraw bułgarskich, warto przypomnieć słowa pani Romaszewskiej, która obszernie, choć oględnie dobierając słowa, przedstawiła niektóre motywy swojej rezygnacji (zadaniem Kapituły jest „promowanie wartości moralnych i postaw obywatelskich, które mogą stanowić wzorce osobowe dla polskiego społeczeństwa”, została powołana do Kapituły decyzją prezydenta Lecha Kaczyńskiego, „którego hierarchię wartości w powyższych sprawach, a także politykę historyczną w znacznej części podzielała, [a] wydaje się, że obecne poglądy prezydenta Bronisława Komorowskiego na to, jak powinny wyglądać w Polsce promowane za pomocą odznaczeń wzorce osobowe i obywatelskie, rozbiegają się, z moimi przekonaniami.”). Przekładając jej wyważone słowa na bardziej przyziemną polszczyznę – poszło miedzy innymi o to, że nowy prezydent RP postanowił nadawać najważniejsze polskie odznaczenia (i to per fas et nefas) także takim osobom jak wielokrotnie przywoływany w mediach i na blogach wójt gminy Terespol Krzysztof Iwaniuk za czasów PRL zarejestrowany przez bezpiekę jako jej tajny współpracownicy ps. „JANEK”.
Więcej pod linkiem tutaj

Kwiecień 2011: Bułgarskie MSZ wzywa do kraju ambasadorów – byłych agentów

MSZ Bułgarii wzywa do kraju 37 ambasadorów, których nazwiska ujawniono na opublikowanych w ostatnich trzech miesiącach listach pracowników i współpracowników komunistycznych służb specjalnych – podały 6 kwietnia bułgarskie media.
Ze względu na brak porozumienia z prezydentem Georgi Pyrwanowem w sprawie odwołania ambasadorów, MSZ postanowił wezwać dyplomatów do kraju formalnie tylko tymczasowo; ambasadami będą kierować charge d'affaires. Do 1 maja ma wrócić pierwsza, 13-osobowa grupa ambasadorów, pozostali będą wracali stopniowo do końca roku - powiedziała PAP rzeczniczka MSZ Weseła Czernewa.
Więcej pod linkiem tutaj, a kto czyta po bułgarsku – niech zajrzy także pod link tutaj

Październik 2011: Nie dla agentów ambasady, ale… w Bułgarii

Dzień po wyborach nowy prezydent zapowiada, że niezwłocznie odwoła z placówek 38 ambasadorów, którzy pod rządami partii komunistycznej byli agentami służby bezpieczeństwa.
47-letni Rosen Plewnelijew, uzyskał w niedzielnej II turze wyborów prezydenckich 52,2 proc. ważnych głosów, a rywalizujący z nim kandydat lewicy Iwajło Kałfin 47,4 proc. - poinformowała w poniedziałek 31 października rano Centralna Komisja Wyborcza.
Plewnelijew zapowiedział, że jednym z pierwszych kroków, jakie podejmie jako głowa państwa, będzie odwołanie 38 ambasadorów, którzy byli agentami dawnej służby bezpieczeństwa. „Szybko skończymy z przeszłością, żeby iść do przodu” - zapowiedział. Sprawa odwołania 38 ambasadorów ślimaczy się od prawie roku, bo dotychczasowy prezydent Georgi Pyrwanow odmówił podpisania potrzebnych dekretów, mimo stosownego wniosku rządu i uchwały parlamentu.
Więcej pod linkiem tutaj

Styczeń 2012: …a tymczasem u nas…

9 stycznia 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie XVIII Wydział Karny (XVIII K 390/11) wszczął postępowanie lustracyjne wobec Pana Włodzimierza Kusia.
Włodzimierz Kuś w dacie złożenia oświadczenia lustracyjnego był osobą wchodzącą w skład służby zagranicznej w rozumieniu ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o służbie zagranicznej (Dz. U. Nr 128, poz. 1403, z późn. zm). Pełnił wówczas funkcję Attaché Obrony przy Ambasadzie RP w Kopenhadze.
Źródło pod linkiem tutaj a więcej na ten temat pod linkiem tutaj

Styczeń 2012: Nie dla agentów ambasady, ale… w Bułgarii (cz. II)

25 stycznia rząd Bułgarii zaaprobował kandydatury 24 ambasadorów; mają oni zastąpić szefów placówek dyplomatycznych, których nazwiska znalazły się na liście agentów komunistycznej SB w MSZ. Premier Bojko Borysow przedstawił listę kandydatur nowemu prezydentowi.
Prezydent Rosen Plewnelijew zapowiedział zaakceptowanie kandydatur ambasadorów po otrzymaniu przez nich agrement (tj. zgody państw przyjmujących). Wśród nowych 24 ambasadorów 17 ma zająć miejsce dyplomatów-byłych agentów - m.in. w Londynie, w stałym przedstawicielstwie w ONZ, w Berlinie i Watykanie.
Skandal z dyplomatami-agentami wybuchł w grudniu 2010 r. po publikowaniu przez komisję badającą archiwa byłej SB danych o etatowych pracownikach wywiadu i współpracownikach służb specjalnych zatrudnionych w bułgarskim MSZ w ciągu ostatnich 20 lat.
Z danych wynikało, że 40 proc. podlegających weryfikacji dyplomatów miało agenturalną przeszłość. Na liście znalazło się 37 ówczesnych ambasadorów, m.in. w Londynie, Rzymie, Watykanie, Berlinie, Madrycie, Lizbonie, Moskwie, Belgradzie, Pekinie, Tokio, a także w przedstawicielstwach ONZ w Nowym Jorku i w Genewie.
Były prezydent Georgi Pyrwanow, który sam ma teczkę w dawnej SB, odmówił ich odwołania. Konflikt między rządem a poprzednim szefem państwa doprowadził do bezprecedensowej sytuacji - 65 z ogólnej liczby 80 bułgarskich placówek dyplomatycznych albo nie miało szefów, albo było kierowanych przez ambasadorów-agentów lub dyplomatów, których kadencje upłynęły.
Rząd zaproponował jednak na ambasadora w Holandii byłego szefa kancelarii Pyrwanowa gen. Nikołę Kolewa, motywując to jego zasługami dla przystąpienia Bułgarii do NATO w 2004 r., gdy pełnił funkcję szefa Sztabu Generalnego.
Na rządowej liście nie ma natomiast długoletniego szefa bułgarskiego wywiadu zewnętrznego gen. Kirczo Kirowa. Jego wysłanie do Kijowa zapowiedział kilka tygodni temu premier Bojko Borysow, tłumacząc, że Kirow „przez długie lata pracował na rzecz państwa (...) i powinien kontynuować tę pracę”.
Kandydatura Kirowa, który pracował w służbach bezpieczeństwa od roku 1975, wywołała ostry sprzeciw szefa dyplomacji Nikołaja Mładenowa. Nie przystał na nią także prezydent Plewnelijew. (wg PAP)

poniedziałek, 23 stycznia 2012

40 lat minęło, czyli…


…krótki spacer „Czterdziestolatka”. Spacer, bo na piechotę, krótki, bo choć Puławską, to tylko od Rakowieckiej do Malczewskiego, a „Czterdziestolatka”, bo 40 lat temu w drodze do liceum codziennie spacerowałem z Dolnego Mokotowa na Górny i z powrotem, za każdym razem inną trasą ale zawsze jakimś odcinkiem Puławskiej.
A tu przez 40 lat zmieniło się…
Puławska 29 – na zaklejonej papierem witrynie wydrapany napis: I CO TU TERAZ BĘDZIE? KOLEJNY BANK? Poprzedni bank (lub para bank; łatwo się pogubić) długo tu nie wytrzymał, za duża konkurencja.
Puławska 51 i 53 – Sklep Natura i Restauracja Cafe Mozaika od 40 lat te same.
(zmiana strony ulicy)
Puławska 34 – TANIA ODZIEŻ. Mimo późnej pory ruch tu jak na Marszałkowskiej.
Puławska 36 – mistrz Jerzy Grzelak. Na wystawie zegary i siodło – takie samo albo wręcz to samo od 40 lat.
róg Puławskiej i Dąbrowskiego – Bar Dukat (Dąbrowskiego 1) ZAMKNIĘTY. Raz na zawsze. W grudniu wchodziło się tu po kładce przerzuconej nad wykopem, ale wnętrze i pierogi pani Ewy były takie jak 40 lat temu i jak zawsze, to znaczy… jak zawsze do końca grudnia. Szkoda. Wielka szkoda.
Puławska 74/80 – pawilon 13 ZAMKNIĘTY na głucho.
(zmiana strony ulicy)
Puławska 95 – Kościół Św. Michała taki sam jak zawsze, tylko lepiej oświetlony niż 40 lat temu.
Puławska 101A – Apteka. 40 lat temu był tu sklep sportowy. Starzejemy się…
Puławska 103/103A – 70 lat temu kwaterował tu dowódca „Wachlarza” płk Remigiusz Grocholski „Brochwicz”, „Waligóra”. Przybyło tablic pamiątkowych – i tu, i na całym Mokotowie.
(zmiana strony ulicy)
Puławska 92 – Notebooki. 40 lat temu nie do pomyślenia.
Puławska 98 – Naprawa maszyn do szycia. Już chyba od ponad 40 lat.
Puławska 102 – WYNAJMĘ lokal 64 m kw. WYNAJMĘ pomieszczenie biurowe 33 m kw.
Puławska 108/112 – niemieckie farby, włoskie lamy (40 lat temu był tu sklep spożywczy), aparaty słuchowe, fryzjer, lampy (a tu 40 lat temu był sklep filatelistyczny)…
Koniec krótkiego spaceru „Czterdziestolatka”. Chciałem być bardziej systematyczny, ale przyznaję bez bicia, że liczenia banków (i para banków) oraz cukierni, kawiarni i pubów odechciał mi się już w okolicach tuzina.
Zmieniło się…?

sobota, 14 stycznia 2012

A w Smoleńsku śnieg i minus 15 stopni


Prokurator generalny Andrzej Seremet zapewnia, że Rosjanie obiecali mu Moskwie, co zrobią ze szczątkami wraku polskiego Tu-154M do końca stycznia (zabezpieczą trwale, budując nad nim stalową wiatę), a co do 10 marca (nie ukończą swojego śledztwa, więc wraku Polsce nie oddadzą). Mowa o końcu stycznia 2012 roku (i być może o marcu 2012 roku), więc zacznijmy od najnowszej prognozy pogody dla Smoleńska (*):
14 I (sobota): od minus 5 do minus 1 stopnia Celsjusza i niewielkie opady śniegu.
15 I (niedziela): od -8 do -3 stopni i bez opadów.
16 I (poniedziałek): od -9 do -5 stopni i niewielkie opady śniegu.
17 I (wtorek): od -10 do -5 stopni i niewielkie opady śniegu.
18 I (środa): od -12 do -6 stopni i niewielkie opady śniegu.
19 I (czwartek): od -14 do -7 stopni i bez opadów.
20 I (piątek): od -11 do -8 stopni i niewielkie opady śniegu.
21 I (sobota): od -15 do -11 stopni i bez opadów.
22 I (niedziela): od -15 do -8 stopni i niewielkie opady śniegu.
23 I (poniedziałek): od -12 do -7 stopni i niewielkie opady śniegu.
24 I (wtorek): 24 stycznia od -11 do -6 stopni i bez opadów.
25 I (środa): od -13 do -7 stopni i bez opadów.
26 I (czwartek): od -11 do -7 stopni i niewielkie opady śniegu.
27 I (piątek): od -11 do -6 stopni i niewielkie opady śniegu.
28 I (sobota): od -10 do -5 stopni i niewielkie opady śniegu.
Tymczasem na lotnisku w Smoleńsku od 21 miesięcy niszczeje wrak polskiego Tu-154M – jeden z kluczowych dowodów w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej, …

Warto porównać doniesienia PAP o tych wynikach ostatnich moskiewskich wizyt prokuratora generalnego, które dotycząc sprawy wraku.
Znacie? Znamy! No to posłuchajcie:
19.05.[2011] Moskwa (PAP) – … "Uzyskaliśmy pozytywne stanowisko Komitetu Śledczego co do podjęcia działań zmierzających do przewozu szczątków samolotu Tu-154M do Polski. W tym zakresie uzgodniliśmy, że polscy specjaliści oraz żandarmi na przełomie sierpnia i września tego [2011] roku przyjadą do Smoleńska, by rozpocząć przygotowania związane z tą olbrzymią operacją" – powiedział [Prokurator Generalny RP].
Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP) mal/ ro/ jra/

13.01.[2012] Moskwa (PAP) – … Prokurator generalny RP przekazał też, że otrzymał informacje, iż wrak polskiego Tu-154M został zabezpieczony na tyle, na ile jest to możliwe. "Do końca stycznia tego [2012] roku władze Smoleńska wspólnie z ministerstwem transportu Federacji Rosyjskiej dokonają zabezpieczania w sposób trwały przez budowę stalowej wiaty nad samolotem" - powiedział. (**)
Według Seremeta, strona rosyjska nie określa terminu, w którym byłaby zobowiązana zakończyć swoje śledztwo. "Nie umiano podać żadnej perspektywy czasowej. Uzyskałem jedynie informacje, że niektóre opinie, które mają mieć istotne znaczenie, zostaną ukończone 10 marca [2012 roku - ?]" - powiedział.
Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP), mal/ mmp/ mc/ jbr/

A co z najnowszymi ustaleniami dotyczącymi ekspertyz dotyczących rzekomych wypowiedzi gen. Andrzeja Błasika w kokpicie Tu-154M?
Tu prokurator generalny nieco się plącze w zeznaniach:
13.01.[2012] Moskwa (PAP) – … Pytany o doniesienia piątkowej "Rzeczpospolitej" o wynikach ekspertyzy fonoskopijnej, [prokurator generalny Andrzej Seremet] powiedział: "Nie rozmawialiśmy o takich szczegółach. Naszym zadaniem było określenie pewnych kierunków działania".
Dziennik podał, że według ustaleń biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, słowa, które komisja Jerzego Millera i rosyjski MAK przypisywały dowódcy sił lotniczych gen. Andrzejowi Błasikowi, w rzeczywistości wypowiadał mjr Robert Grzywna, drugi pilot tupolewa.
Prokurator powiedział, że strona rosyjska jest zainteresowana ustaleniami ekspertów z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie i uważa to za niezwykle istotny element w swoim śledztwie.
Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP), mal/ mmp/ mc/ jbr/

Czyli, że:
1) Prokurator nie rozmawiał o "takich szczegółach" z Rosjanami,
2) Prokurator wie, że są oni zainteresowani „takimi szczegółami” i uważają je za "niezwykle istotny element" w swoim śledztwie.
Nie rozmawiał, a wie.
To skąd wie?
W gazecie przeczytał?
A może (jak to prokurator) przesłuchał Rosjan na tę okoliczność? (***)

(*) Prognozy dla 14 - 19 stycznia na podstawie link 1 oraz link 2, prognozy dla 20 - 23 stycznia na podstawie link 3, 24 - 28 stycznia na podstawie link 4.
(**) Ileż to instytucji – dziwuje się bloger tu.rybak – będzie budowało jedną stalową wiatę...
(***) Bloger tu.rybak suponuje, że Rosjanie dali prokuratorowi wytyczne na piśmie, więc nikt nie musiał z nim rozmawiać... Może i coś jest na rzeczy.

Lektura na weekend dla prokuratora generała Krzysztofa Parulskiego

Niepełna lista nagannych zachowań Naczelnego Prokuratora Wojskowego i Zastępcy Prokuratora Generalnego płk/gen. Krzysztofa Parulskiego w sprawie tragedii smoleńskiej – przedstawiona 13 stycznia 2012 r. podczas posiedzenia Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154 M z 10 kwietnia 2010 r. przez przewodniczącego Antoniego Macierewicza:

Nie dopełnił obowiązków oraz działał na szkodę śledztwa poprzez to, że m.in.:

          skierował do prowadzenia postępowań smoleńskich niewystarczające siły i środki, ignorując zastrzeżenia zgłaszane w tej sprawie przez przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy i ich pełnomocników,
          nie skierował prokuratorów do przeprowadzenia sekcji zwłok (poza zwłokami Prezydenta Lecha Kaczyńskiego),
          nie zabezpieczył miejsca tragedii,
          nie doprowadził do sporządzenia dokumentacji fotograficznej i topograficznej terenu,
          nie zabezpieczył czarnych skrzynek, nośników informacji i innych szczególnie ważnych dowodów (telefon satelitarny), przyrządów nawigacyjnych oraz nagrań ze stanowiska kontroli lotów i nawigacyjnych urządzeń naziemnych,
          nie dochował należytej staranności przy weryfikacji dokumentacji rosyjskiej dotyczącej zwłok ofiar oraz przebiegu i przyczyn katastrofy - mimo sygnalizowanych przez rodziny ofiar oraz opinię publiczną wątpliwości co do jej zgodności z prawdą, które znalazły pełne potwierdzenie m.in. przy badaniu zwłok ministra Zbigniewa Wassermanna,
          nie przeprowadził do dnia dzisiejszego ekshumacji i sekcji zwłok ofiar katastrofy po przewiezieniu ich do Polski,
          odmawiał przeprowadzenia sekcji zwłok ofiar tragedii,
          opóźniał wystąpienie o przekazanie Polsce dowodów takich jak wrak samolotu, przez co dopuścił do niszczenia lub zniszczenia kluczowych materiałów dowodowych,
          z opóźnieniem podjął działania na rzecz zabezpieczenia szczątków samolotu,
          zwlekał z wystąpieniem do strony rosyjskiej o dopuszczenie polskich ekspertów do przebadania wraku i miejsca zdarzenia, przez co współdziałał ze sprawcami przestępstwa zniszczenia dowodów,
          w ocenie pełnomocników rodzin ofiar katastrofy pozostawił śledztwo bez należytego merytorycznego nadzoru, nie udzielając wystarczającego wsparcia prokuratorom referentom zaangażowanym w jego prowadzenie,
          nie radził sobie z nadzorem nad śledztwem, dopuszczając do powołania jako eksperta w zespole biegłych osoby (Wiesława Franczaka), która wcześniej była przesłuchiwana w charakterze świadka, co jest sprzeczne z dyspozycjami art. 196 Kodeksu Postępowania Karnego,
          odsuwał od prowadzonego śledztwa prokuratora nie ulegającego naciskom politycznym i nieudolnie próbował go skompromitować (zarzuty karne wobec odsuniętego od nadzoru nad śledztwem smoleńskim prokuratora Marka Pasionka nie potwierdziły się w postępowaniu wyjaśniającym).

Działał na szkodę śledztwa poprzez to, że m.in.:

          odstąpił od realizacji postanowień przyjętych w nocy 10/11 kwietnia 2010 r. podczas narady polskich i rosyjskich prokuratorów (w tym m.in. co do możliwości uczestnictwa polskich prokuratorów we wszystkich przesłuchaniach świadków i w innych czynnościach procesowych); uczestnicząc w ustaleniach wówczas podejmowanych zaakceptował przekazanie Rosji czarnych skrzynek oraz innych dowodów,
          uczestnicząc 13 kwietnia 2010 r. w telekonferencji z przedstawicielami najwyższych władz Federacji Rosyjskiej nie przedstawił polskich żądań i potrzeb dotyczących śledztwa,
          mimo wniosków składanych przez pełnomocników rodzin ofiar katastrofy nie złożył zeznań w charakterze świadka na okoliczność swoich wizyt w Moskwie, udziału w odsłuchiwaniu zapisów czarnych skrzynek i sekcji zwłok Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, której był jednym polskim uczestnikiem - prokuratorem.

Wprowadzał w błąd władze RP i opinię publiczną poprzez to, że m.in.:

          przekazywał rodzinom ofiar katastrofy fałszywe informacje dotyczące m.in. powodów nieuczestniczenia polskich prokuratorów w sekcjach zwłok ofiar (prokuratorów przy sekcjach nie było, bo nie zdążyli),
          znając ustaloną 10/11 kwietnia 2010 r. przybliżona godzinę katastrofy (8.40; skorygowana następnie na 8:41), nie reagował, gdy przez dwa tygodnie przedstawiciele rządu D. Tuska podawali fałszywy czas katastrofy (8:56).

Działał także na szkodę polskiego postępowania wyjaśniającego przyczyny katastrofy prowadzonego przez Komisję Badania Wypadków Lotnicznych Lotnictwa Państwowego poprzez to, że m.in.:

          uczestnicząc 13 kwietnia 2010 r. w telekonferencji z przedstawicielami najwyższych władz Federacji Rosyjskiej nie zareagował na zapowiedź strony rosyjskiej, iż będzie ona posługiwała się niewłaściwą podstawą prawną badania katastrofy (rozporządzeniem premiera Putina oraz załącznikiem 13 do konwencji chicagowskiej), choć – jak wynika z treści jego rozmowy z E. Klichem – zdawał sobie sprawę z faktu, że jest to szkodliwe dla interesów Rzeczpospolitej Polskiej,
          w trakcie tej telekonferencji zaakceptował rezygnację z dopuszczenia do postępowania badawczego ekspertów z NATO oraz UE, o których zgłoszeniu poinformowała zebranych przewodnicząca MAK T. Anodina.

Działał również na szkodę rodzin ofiar katastrofy poprzez to, że m.in.:

          nie dopilnował, by rodziny ofiar katastrofy w czasie ich pierwszego pobytu w Moskwie zostały właściwie przygotowane do czekających ich tam czynności rosyjskiej prokuratury i innych organów FR (m.in. przesłuchań przez rosyjskich śledczych),
          dopuścił, a co najmniej nie wyraził publicznie sprzeciwu wobec zapowiedzi, a następnie wobec ujawnienia w trybie nadzwyczajnym i upublicznienia przez administrację rządową 1 czerwca 2010 r. materiału dowodowego otrzymanego z Rosji (niezgodnych z prawdą rosyjskich wersji stenogramów nagrań z kokpitu) bez zagwarantowania uprzedniego udostępnienia ich rodzinom ofiar katastrofy i ich pełnomocnikom.

Jako lekturę uzupełniającą polecam:

1) moje wcześniejsze wpisy:
Ordery i odznaczenia. Za Smoleńsk? Za Smoleńsk! < tu link >
Lektury dla Seremeta – na drogę do Moskwy < tu link >
Tu-154: co Seremet uzgodnił w Moskwie < tu link >

2) piątkowe depesze na temat ustaleń Zespołu:
PAP < tu link >
„Gazety Polskiej” < tu link >